Bardzo proszę przeczytajcie do końca.
Kochani nie wrócę juz do pisania na tym blogu. Bardzo przykro mi z tego powodu ale to dlatego , że nie mam na niego pomysłu.
Chciałam spróbować coś nowego bo pisanie jest dla mnie ważne. W tej chwili ja i moja koleżanka Weronika jesteśmy trakcie pisania rozdziału do ksiazki na whattpadzie.Serdecznie na nią zapraszam i przepraszam za nieobecność.👇👇👇👇👇tu link
" Rozdział 1 Moja historia You want to tell me ? . http://w.tt/1RoPmKo
No more pain
sobota, 19 marca 2016
piątek, 22 stycznia 2016
Rozdział 7 ♥,, I love , but I 'm afraid the truth,,
Rozdział 7 ♥
*Ashley*
-Słuchaj Charlie , ja mam chłopaka-Dlaczego mi nie powiedziałaś, a ja głupi robiłem sobie nadzieje .
Charls wybiegł...
Nie powiedziałam mu całej prawdy ale bałam się.
Postanowiłam , że pójdę na piechotę do szpitala.
Kiedy szłam zobaczyłam mojego chłopaka. O nie , nie teraz. Nie chcę go spotkać w tym momencie. Odwróciłam się w inną stronę. Nagle poczułam kogoś dłoń na mojej tali. Tak to James.
Zaczął całować mnie po szyi. Nie chciałam tego ja go nie kocham. Boję się go.
Próbowałam się wyrwać. W końcu mi się udało ,chciałam już odbiec ale złapał mnie za rękę i uderzył. Po moich wargach poleciała krew. Uciekłam . Słyszałam , że chłopak za mną krzyczał
- Ja nie chciałem - ale nie wierzyłam mu , przecież to nie pierwszy raz.
Szłam szybkim krokiem.W moich oczach pojawiły się łzy. Ja kocham Charliego. Co mam zrobić?
Kiedy tak szłam przed siebie zobaczyłam Charlsa. Nie chciałam żeby mnie zobaczył, ponieważ na mojej twarzy widniała krew i siniaki. Niestety blondyn mnie zobaczył. Podbiegł do mnie .
-Coś się stało?- powiedział zmartwiony.
-Wszytko okej. - szłam dalej szybkim krokiem zakrywając ręką rany.
-Ashley martwię się o ciebie. Jeśli nic do mnie nie czujesz to zrozumiem to , przecież możemy nadal być przyjaciółmi.
- Nie Charlie, właśnie chodzi o to , że ja cholernie Cie kocham. Nigdy nie czułam tego do nikogo. Ale nie możemy być razem - zatrzymałam się i powiedziałam patrząc mu prosto w oczy , a do moich oczu napływało coraz więcej łez.
Charlie nie wahając się odkrył mój policzek.
-Kto ci to zrobił ? - powiedział z troską , chociaż widziałam , że był zdenerwowany.
-Nic się nie stało- powiedziałam , bałam się mojego chłopaka.
-Ashley , ja Cie kocham i martwię się o Ciebie - przytulił mnie
-Mój chłopak mnie uderzył , ja naprawdę go nie kocham , ale boje się go. To nie pierwszy raz kiedy to zrobił.Na początku wybaczałam mu bo byłam zaślepiona.
-Ash , ja wszystko załatwię.
Wiem , że ostro krótki ale miałam ostatnio dużo zadanego w szkole. Teraz już będę miała ferie więc myśle , że nadrobimy to . :*
Komentarz=MOTYWACJA
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Rozdział 6 ♥ ,, We do not all go our way ''
Rozdział 6
-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
*Dzień później*
*Dzień później*
-Wszystko będzie dobrze
-Nie Leo , nic nie będzie dobrze.Za kilka dni ja ... Po prostu mnie tu już nie będzie. To koniec , nie znajdę dawcy , dlatego myślę , że lepiej żebym pojechała z wami w trasę. Chciałabym spędzić ostatnie chwilę z moimi przyjaciółmi.
Brunet nic nie mówił , a po jego policzkach spływały łzy.
Nagle poczułam silny ból. Nic nie mówiłam chłopakowi bo nie chciałam go martwić.
-Idę wytrzeć makijaż- powiedziałam , ponieważ był on rozmazany
-Okey-odpowiedział
Weszłam do toalety stanęłam przed lustrem i........
*Leondre*
Vera poszła zmyć makijaż.Nagle usłyszałem głośny dźwięk dochodzący z toalety. Pobiegłem tam najszybciej jak mogłem. I zobaczyłem..
-Cholera co robić, co robić - łzy spływały po moich policzkach
Veronica zemdlała.
Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Szybko zadzwoniłem po karetkę i jej rodziców.Karetka przyjechała po 5 minutach. Właśnie zabierają dziewczynę , którą kocham. Co z nią będzie?
Zadzwoniłem do Charlsa i Ashley i wszystko powiedziałem po czym pojechałem do szpitala. Pobiegłem do sali gdzie ją badali.
-Co z nią jest ? - zapytałem rodzicielki Veronici
-Ból nerki narasta. Jeśli nie znajdziemy dawcy ona.. - kobieta rozpłakała się i nic więcej nie powiedziała.Przytuliłem ją i powiedziałem , że wszystko będzie dobrze.Już postanowiłem ja...
*Veronica*
Kiedy szłam zmyć makijaż poczułam silny ból nerki nic z tym nie zrobiłam ale kiedy weszłam do pomieszczenia zemdlałam.Ból był nie do zniesienia. Myślałam , że to już koniec.Gdy już byłam w szpitalu zaczęli robić mi badania. Powiedzieli , że muszę jak najszybciej mieć przeszczep ale co z tego jeśli dawcy nie ma.
*mama Veronici*
Z sali wyszedł lekarz.
-Jej stan się pogorszył. Jak najszybciej powinna mieć przeszczep. Zgłosił się do nas chłopiec i chcę być dawcą. Jego rodzice się zgodzili. Musi tylko pani tutaj podpisać.
-Oczywiście -teraz liczyło się dla mnie zdrowie mojej córki.
W mgnieniu oka zbadali chłopaka i wszystko było w porządku chwile później zaczęła się operacja
Mijały godziny a ja myślałam wciąż pozytywnie
-będzie dobrze -powtarzałam w duchu
Nagle z sali wyszedł lekarz
-wszystko się powiodło , jutro będzie można już ją odwiedzać
To dobrze,dziękuję panu - powiedziałam w pełni szczęśliwa
*Veronica*
Obudziłam się i przebrałam się w ciuchy ,które przywiozła mi mama. z powrotem się położyłam.do pokoju weszła moja rodzicielka
-cześć mamo
-Hej,Veronica słuchaj , dawcą jest Leondre
-co- w tym momencie mnie zatkało, zrobił to dla mnie?Muszę jak najszybciej mu podziękować to dzięki niemu żyje.
-może tu przyjść Leo?
-myśle ze tak , zaraz zapytam
Mama momentalnie wyszła, po 5 minut wszedł Leondre
Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę.
-Hej mój bohaterze, dzięki tobie żyje.
-Dla ciebie wszystko-przytulił mnie mocno
*Ashley*
Martwię się o Vere, chyba powinnam jak najszybciej pojechać do szpitala.
Zadzwonię do Charliego.
-Hej Charlie , zaraz jadę do szpitala.
-To ja po ciebie zajdę i razem pojedziemy.
-Okej
-Za 5 minut będę - rozłączył się
tak szybko będzie? Trochę się zdziwiłam , ale faktycznie po kilku minutach usłyszałam dzwonek.Poszłam otworzyć drzwi.
-Hej Charls
-Hej Ashley , gotowa?
-Tak , ale muszę wziąć torebkę.
Poszłam wziąć torebkę kiedy potknęłam się i Charlie złapał mnie w ramiona , patrzył mi głęboko w oczy po czym mnie POCAŁOWAŁ?

Odepchnęłam go choć tak naprawdę chciałam, by ta chwila trwałą wiecznie ale w końcu musiałam powiedzieć mu prawdę.
-Słuchaj Charlie , ja mam chłopaka
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, a ja głupi robiłem sobie nadzieje .
Charls wybiegł...
-Nie Leo , nic nie będzie dobrze.Za kilka dni ja ... Po prostu mnie tu już nie będzie. To koniec , nie znajdę dawcy , dlatego myślę , że lepiej żebym pojechała z wami w trasę. Chciałabym spędzić ostatnie chwilę z moimi przyjaciółmi.
Brunet nic nie mówił , a po jego policzkach spływały łzy.
Nagle poczułam silny ból. Nic nie mówiłam chłopakowi bo nie chciałam go martwić.
-Idę wytrzeć makijaż- powiedziałam , ponieważ był on rozmazany
-Okey-odpowiedział
Weszłam do toalety stanęłam przed lustrem i........
*Leondre*
Vera poszła zmyć makijaż.Nagle usłyszałem głośny dźwięk dochodzący z toalety. Pobiegłem tam najszybciej jak mogłem. I zobaczyłem..
-Cholera co robić, co robić - łzy spływały po moich policzkach
Veronica zemdlała.
Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Szybko zadzwoniłem po karetkę i jej rodziców.Karetka przyjechała po 5 minutach. Właśnie zabierają dziewczynę , którą kocham. Co z nią będzie?
Zadzwoniłem do Charlsa i Ashley i wszystko powiedziałem po czym pojechałem do szpitala. Pobiegłem do sali gdzie ją badali.
-Co z nią jest ? - zapytałem rodzicielki Veronici
-Ból nerki narasta. Jeśli nie znajdziemy dawcy ona.. - kobieta rozpłakała się i nic więcej nie powiedziała.Przytuliłem ją i powiedziałem , że wszystko będzie dobrze.Już postanowiłem ja...
*Veronica*
Kiedy szłam zmyć makijaż poczułam silny ból nerki nic z tym nie zrobiłam ale kiedy weszłam do pomieszczenia zemdlałam.Ból był nie do zniesienia. Myślałam , że to już koniec.Gdy już byłam w szpitalu zaczęli robić mi badania. Powiedzieli , że muszę jak najszybciej mieć przeszczep ale co z tego jeśli dawcy nie ma.
*mama Veronici*
Z sali wyszedł lekarz.
-Jej stan się pogorszył. Jak najszybciej powinna mieć przeszczep. Zgłosił się do nas chłopiec i chcę być dawcą. Jego rodzice się zgodzili. Musi tylko pani tutaj podpisać.
-Oczywiście -teraz liczyło się dla mnie zdrowie mojej córki.
W mgnieniu oka zbadali chłopaka i wszystko było w porządku chwile później zaczęła się operacja
Mijały godziny a ja myślałam wciąż pozytywnie
-będzie dobrze -powtarzałam w duchu
Nagle z sali wyszedł lekarz
-wszystko się powiodło , jutro będzie można już ją odwiedzać
To dobrze,dziękuję panu - powiedziałam w pełni szczęśliwa
*Veronica*
Obudziłam się i przebrałam się w ciuchy ,które przywiozła mi mama. z powrotem się położyłam.do pokoju weszła moja rodzicielka
-cześć mamo
-Hej,Veronica słuchaj , dawcą jest Leondre
-co- w tym momencie mnie zatkało, zrobił to dla mnie?Muszę jak najszybciej mu podziękować to dzięki niemu żyje.
-może tu przyjść Leo?
-myśle ze tak , zaraz zapytam
Mama momentalnie wyszła, po 5 minut wszedł Leondre
Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę.
-Hej mój bohaterze, dzięki tobie żyje.
-Dla ciebie wszystko-przytulił mnie mocno
*Ashley*
Martwię się o Vere, chyba powinnam jak najszybciej pojechać do szpitala.
Zadzwonię do Charliego.
-Hej Charlie , zaraz jadę do szpitala.
-To ja po ciebie zajdę i razem pojedziemy.
-Okej
-Za 5 minut będę - rozłączył się
tak szybko będzie? Trochę się zdziwiłam , ale faktycznie po kilku minutach usłyszałam dzwonek.Poszłam otworzyć drzwi.
-Hej Charls
-Hej Ashley , gotowa?
-Tak , ale muszę wziąć torebkę.
Poszłam wziąć torebkę kiedy potknęłam się i Charlie złapał mnie w ramiona , patrzył mi głęboko w oczy po czym mnie POCAŁOWAŁ?

Odepchnęłam go choć tak naprawdę chciałam, by ta chwila trwałą wiecznie ale w końcu musiałam powiedzieć mu prawdę.
-Słuchaj Charlie , ja mam chłopaka
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, a ja głupi robiłem sobie nadzieje .
Charls wybiegł...
czwartek, 14 stycznia 2016
Rozdział 5 ♥♥ ,,To nie takie proste spojrzeć, gdy się spojrzeniem dotyka bólu''.
Rozdział 5
*Leo*
Podszedłem do niej a ona wtuliła się we mnie i szepnęła;
- Ja chciałam tylko , żeby było lepiej. Nie powinnam żyć.
- Nawet tak nie mów. Jesteś wspaniałą osobą.
- Dziękuje za wszystko.
- Nie musisz.
- Leo zastanawia mnie to dlaczego chcesz mi pomagać? Jestem zwykłą dziewczyną. Nic nie znaczę.
- Kłamać nie można - zaśmiałem się lekko po czym powiedziałem - Chodźmy do skate parku , musisz się trochę rozerwać.
-Okej, ale muszę się przebrać. Poczekaj na mnie na dole.-odpowiedziała
*Veronica*
Leondre , bardzo mnie pocieszył.Nie wiem dlaczego chce mi pomagać.Znamy się zaledwie jeden dzień, bynajmniej on mnie . Leo zaproponował żebyśmy poszli do parku , zgodziłam się, bo w sumie nie mogę cały czas użalać się nad sobą.
Kiedy brunet poszedł na dół , wyjęłam ciuchy z szafy i się przebrałam.

Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół.
-To co idziemy?-Zapytał
- Tak , tak tylko wezmę telefon i deskę.
Wzięłam telefon i zobaczyłam , że dostałam wiadomość . W tym momencie zawołał mnie brunet , a ja szybko chwyciłam deskę.
- Vera idziesz?
- Już lecę , lecę bo chcę - odpowiedziałam, na co chłopak wybuchł śmiechem.
Założyliśmy buty i wyszliśmy zamykając dom.
-Leo , a Twoja deska?
- Po drodze zajdziemy do mnie.
-Okej.- przypomniało mi się , że nie otworzyłam smsa, więc wyjęłam komórkę z kieszeni i chciałam już sprawdzić ale Leondre mi ją zabrał.
-Ej oddawaj.- powiedziałam oburzona.
- 5 minut bez telefonu nie możesz wytrzymać?
- Mogę, ale teraz to mi już oddaj.
-Nie oddam . - zaśmiał się
Odwróciłam głowę w drugą stronę , żeby udać obrażoną , a tak naprawdę mało nie pękłam ze śmiechu.
- Nie to nie .- powiedziałam obojętnie.
- No weź się nie obrażaj. - przytulił mnie po czym oddał mi telefon.
- No już masz.
Schowałam telefon z powrotem do kieszeni , i pojechałam deską. Brunet za mną biegł
-No weź to nie fair.
Zatrzymałam się przed jego domem , a on podszedł , wszedł do domu i wziął deskę.
- No teraz to możemy jechać.
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać .
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
*Ashley*
Dzisiaj poznałam miłą dziewczynę. Wydawała się sympatyczna. Kiedy skończyłam lekcje i wracałam do domu zamyślona uderzyłam w kogoś .
Myślałam o cudownych dołeczkach Charliego i o jego uśmiechu..
-Przepraszam . Zamyśliłam się.- powiedziałam patrząc w dół.
-Nic się nie stało .-odpowiedział chłopak. Od razu podniosłam głowę i zobaczyłam kogo? Charliego
Zawstydziłam się , a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Ja naprawdę nie chciałam.
-Jest okej - uśmiechnął się szeroko.
Charls proszę nie patrz tak na mnie. Zaraz eksploduję. Z każdym twoim słowem coraz bardziej się w Tobie zakochuję.
-No to skoro tak tutaj stoimy to może pójdziesz ze mną do skate parku?
-Ale ja.. nie umiem jeździć na desce.
-Oj tam , nauczę cię.
Chwycił mnie za rękę i pobiegł do swojego domu po deskę.
Jego Dłonie są takie ciepłe. Jego oczy takie lśniące . On jest idealny. ehh.. Ashley wybij go sobie z głowy, on jest tylko twoim idolem.
*blisko skate parku*
*Charlie*
-Zobacz tam stoi Leo i..
-Veronica. Chodzi ze mną do klasy.-odpowiedziałam
Ashley jest idealna. Jej głos jest taki delikatny.
*Veronica*
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać.
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
-Kto to ? - powiedział brunet
-To Alan , mój były.. chłopak .Wtedy przypomniałam sobie o smsie. Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam .
Od Alana
Przyleciałem do ciebie. Chcę Ci wytłumaczyć . Bardzo Cię kocham. Będę w skate parku na hunter street 9
Alan
A może on nadal mnie kocha? Po co leciał , by aż tyle.
Zaczęłam wierzyć w to co napisał.
Brunet ukratkiem przeczytał wiadomość.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytał Leo , a w jego oczach widać było smutek.
- Ja nie wiedziałam.
Alan zaczął iść w naszym kierunku.
Podszedł do mnie i położył ręce na mojej tali.
- Zostaw mnie.
On nie posłuchał i wpił się w moje usta.
Nie mogłam się wyrwać był silniejszy.
Kiedy się ode mnie odkleił walnęłam go w twarz
-Nie chce Cie widzieć. Wyjeżdżaj jak najszybciej. Nie jestem naiwna.- powiedziałam po czym pojechałam w stronę gdzie poszedł Leondre.
W moich oczach gromadziły się łzy.
Nie dość , że mnie zranił to jeszcze pojawia się nie wiadomo skąd i robi ze mną co chce.
W końcu dogoniłam bruneta.
-Leo to nie tak jak myślisz. - przytulił mnie
- Wiem , ale nie mogłem na to patrzeć.
O co mu chodziło ? Nie mógł na to patrzeć , w dodatku był przygnębiony ?
*Leo*
Wiem , że nie mam u niej szans. Czuje , że ona nadal go kocha.
*Ashley*
Do Leo i Veronici podszedł jakiś chłopak. Nie chcieliśmy przeszkadzać więc poszliśmy prosto do skate parku. Weszłam na deskę a Charls mnie trzymał.
Wziął mnie za nadgarstek.
O nie on zaraz zobaczy moje blizny.
-Ashley dlaczego to robiłaś?- powiedział zasmucony
-Ja..ja.. - uciekłam , spanikowałam , nie chciałam o tym mówić.
Pobiegłam od parku , usiadłam na ławce , podwinęłam kolana pod brodę.
Zobaczyłam , że przyszedł Charlie.
-Po prostu nie znałam waszej muzyki , a byłam dręczona i wyzywana, moja siostra nie żyje .Miała 2 latka.Miałam wiele trudnych przeżyć. Nie chce o tym rozmawiać.- przytulił mnie i powiedział - Jestem przy Tobie. - Dał mi całusa w policzek .
Charlie , co ty do cholery wyprawiasz? Chcesz mnie w sobie rozkochać , choć i tak nigdy nie będziemy razem .Chcesz , żebym cierpiała bardziej niż teraz kiedy jestem przy tobie bo wiem , że nie odwzajemniasz mojego uczucia?
*Charlie*
Co ja zrobiłem? Wiem , że nie odwzajemnia mojego uczucia ale nie mogłem się powstrzymać, ona działa jak narkotyk.
-Przepraszam ja,, - zawstydziłem się
-Okej , nic się nie stało
-Ale obiecaj mi , że nigdy więcej nie zrobisz sobie kolejnych blizn?
-Obiecuję, wiem, że źle zrobiłam.Teraz żałuję.
-Przejdziemy się?
-Pewnie.
*Tydzień później*
*Leondre*
Mimo , że minął tydzień, mocno zaprzyjaźniliśmy się z Veronicą. Z resztą tak samo Charlie i Ashley . Była sobota więc mieliśmy wolne od szkoły. Veronica, Charls i Ashley mieli przyjść do mnie.Pierwsza przyszła Vera. Podszedłem do drzwi i otworzyłem
-Hej krasnalu - powiedziałem ze śmiechem.
-Hej wysoki mężczyzno - odpowiedziała poważnym głosem po czym oboje wybuchliśmy śmiechem.
Poszliśmy do salonu.
*Veronica*
-Słuchaj Vera my za kilka dni wyjeżdżamy w trasę . - powiedział brunet spokojnie.
-Wiedziałam, że prędzej czy później tak będzie.-powiedziałam udając twardą choć tak naprawdę miałam ochotę płakać. Ja już nie czułam , że to przyjaźń , czułam coś więcej, ale przecież znamy się kilka dni ,a czuje jakbyśmy znali się od dzieciństwa. Zastanawiałam się tylko dlaczego jest taki spokojny.
-Ty i Ashley , jedziecie z nami- uśmiechnął się szeroko ,a ja stałam wryta w niego robiąc wielkie oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie chcesz? - Leo posmutniał
Ja ,nie wahając się , rzuciłam mu się na szyje.
- Jasne , że chcę. - Jednak przypomniało mi się , że ja nie mogę jechać.
W tym momencie do domu wszedł Charls z Ashley.Przyszli do nas.
-Sory , że przeszkadzamy.
-Nie , nie przeszkadzacie- momentalnie odeszłam krok do tyłu.
- Co tam?- zapytał brunet
- Chcieliśmy spytać czy Verca już wie i się zgadza ale widzimy , że tak.
Zarumieniłam się.
Nie chciałam kryć prawdy, ale to było trudne.
Ashley powiedziała :
- To my zaczekamy na dworze.
- Okej
Kiedy Charls i Ash wyszli Leo ponownie mnie przytulił.
-Muszę ci coś powiedzieć , to bardzo ważne. - powiedziałam smutno.
-Wiesz , że możesz powiedzieć mi wszystko.
-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
I mamy 5 rozdział. Dziękujemy za tyle wyświetleń. Zapraszamy do komentowania wszystkich , którzy to przeczytają bo jest to jeden gest , a tyle motywacji .
-Okej, ale muszę się przebrać. Poczekaj na mnie na dole.-odpowiedziała
*Veronica*
Leondre , bardzo mnie pocieszył.Nie wiem dlaczego chce mi pomagać.Znamy się zaledwie jeden dzień, bynajmniej on mnie . Leo zaproponował żebyśmy poszli do parku , zgodziłam się, bo w sumie nie mogę cały czas użalać się nad sobą.
Kiedy brunet poszedł na dół , wyjęłam ciuchy z szafy i się przebrałam.

Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół.
-To co idziemy?-Zapytał
- Tak , tak tylko wezmę telefon i deskę.
Wzięłam telefon i zobaczyłam , że dostałam wiadomość . W tym momencie zawołał mnie brunet , a ja szybko chwyciłam deskę.
- Vera idziesz?
- Już lecę , lecę bo chcę - odpowiedziałam, na co chłopak wybuchł śmiechem.
Założyliśmy buty i wyszliśmy zamykając dom.
-Leo , a Twoja deska?
- Po drodze zajdziemy do mnie.
-Okej.- przypomniało mi się , że nie otworzyłam smsa, więc wyjęłam komórkę z kieszeni i chciałam już sprawdzić ale Leondre mi ją zabrał.
-Ej oddawaj.- powiedziałam oburzona.
- 5 minut bez telefonu nie możesz wytrzymać?
- Mogę, ale teraz to mi już oddaj.
-Nie oddam . - zaśmiał się
Odwróciłam głowę w drugą stronę , żeby udać obrażoną , a tak naprawdę mało nie pękłam ze śmiechu.
- Nie to nie .- powiedziałam obojętnie.
- No weź się nie obrażaj. - przytulił mnie po czym oddał mi telefon.
- No już masz.
Schowałam telefon z powrotem do kieszeni , i pojechałam deską. Brunet za mną biegł
-No weź to nie fair.
Zatrzymałam się przed jego domem , a on podszedł , wszedł do domu i wziął deskę.
- No teraz to możemy jechać.
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać .
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
*Ashley*
Dzisiaj poznałam miłą dziewczynę. Wydawała się sympatyczna. Kiedy skończyłam lekcje i wracałam do domu zamyślona uderzyłam w kogoś .
Myślałam o cudownych dołeczkach Charliego i o jego uśmiechu..
-Przepraszam . Zamyśliłam się.- powiedziałam patrząc w dół.
-Nic się nie stało .-odpowiedział chłopak. Od razu podniosłam głowę i zobaczyłam kogo? Charliego
Zawstydziłam się , a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Ja naprawdę nie chciałam.
-Jest okej - uśmiechnął się szeroko.
Charls proszę nie patrz tak na mnie. Zaraz eksploduję. Z każdym twoim słowem coraz bardziej się w Tobie zakochuję.
-No to skoro tak tutaj stoimy to może pójdziesz ze mną do skate parku?
-Ale ja.. nie umiem jeździć na desce.
-Oj tam , nauczę cię.
Chwycił mnie za rękę i pobiegł do swojego domu po deskę.
Jego Dłonie są takie ciepłe. Jego oczy takie lśniące . On jest idealny. ehh.. Ashley wybij go sobie z głowy, on jest tylko twoim idolem.
*blisko skate parku*
*Charlie*
-Zobacz tam stoi Leo i..
-Veronica. Chodzi ze mną do klasy.-odpowiedziałam
Ashley jest idealna. Jej głos jest taki delikatny.
*Veronica*
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać.
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
-Kto to ? - powiedział brunet
-To Alan , mój były.. chłopak .Wtedy przypomniałam sobie o smsie. Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam .
Od Alana
Przyleciałem do ciebie. Chcę Ci wytłumaczyć . Bardzo Cię kocham. Będę w skate parku na hunter street 9
Alan
A może on nadal mnie kocha? Po co leciał , by aż tyle.
Zaczęłam wierzyć w to co napisał.
Brunet ukratkiem przeczytał wiadomość.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytał Leo , a w jego oczach widać było smutek.
- Ja nie wiedziałam.
Alan zaczął iść w naszym kierunku.
Podszedł do mnie i położył ręce na mojej tali.
- Zostaw mnie.
On nie posłuchał i wpił się w moje usta.
Nie mogłam się wyrwać był silniejszy.
Kiedy się ode mnie odkleił walnęłam go w twarz
-Nie chce Cie widzieć. Wyjeżdżaj jak najszybciej. Nie jestem naiwna.- powiedziałam po czym pojechałam w stronę gdzie poszedł Leondre.
W moich oczach gromadziły się łzy.
Nie dość , że mnie zranił to jeszcze pojawia się nie wiadomo skąd i robi ze mną co chce.
W końcu dogoniłam bruneta.
-Leo to nie tak jak myślisz. - przytulił mnie
- Wiem , ale nie mogłem na to patrzeć.
O co mu chodziło ? Nie mógł na to patrzeć , w dodatku był przygnębiony ?
*Leo*
Wiem , że nie mam u niej szans. Czuje , że ona nadal go kocha.
*Ashley*
Do Leo i Veronici podszedł jakiś chłopak. Nie chcieliśmy przeszkadzać więc poszliśmy prosto do skate parku. Weszłam na deskę a Charls mnie trzymał.
Wziął mnie za nadgarstek.
O nie on zaraz zobaczy moje blizny.
-Ashley dlaczego to robiłaś?- powiedział zasmucony
-Ja..ja.. - uciekłam , spanikowałam , nie chciałam o tym mówić.
Pobiegłam od parku , usiadłam na ławce , podwinęłam kolana pod brodę.
Zobaczyłam , że przyszedł Charlie.
-Po prostu nie znałam waszej muzyki , a byłam dręczona i wyzywana, moja siostra nie żyje .Miała 2 latka.Miałam wiele trudnych przeżyć. Nie chce o tym rozmawiać.- przytulił mnie i powiedział - Jestem przy Tobie. - Dał mi całusa w policzek .
Charlie , co ty do cholery wyprawiasz? Chcesz mnie w sobie rozkochać , choć i tak nigdy nie będziemy razem .Chcesz , żebym cierpiała bardziej niż teraz kiedy jestem przy tobie bo wiem , że nie odwzajemniasz mojego uczucia?
*Charlie*
Co ja zrobiłem? Wiem , że nie odwzajemnia mojego uczucia ale nie mogłem się powstrzymać, ona działa jak narkotyk.
-Przepraszam ja,, - zawstydziłem się
-Okej , nic się nie stało
-Ale obiecaj mi , że nigdy więcej nie zrobisz sobie kolejnych blizn?
-Obiecuję, wiem, że źle zrobiłam.Teraz żałuję.
-Przejdziemy się?
-Pewnie.
*Tydzień później*
*Leondre*
Mimo , że minął tydzień, mocno zaprzyjaźniliśmy się z Veronicą. Z resztą tak samo Charlie i Ashley . Była sobota więc mieliśmy wolne od szkoły. Veronica, Charls i Ashley mieli przyjść do mnie.Pierwsza przyszła Vera. Podszedłem do drzwi i otworzyłem
-Hej krasnalu - powiedziałem ze śmiechem.
-Hej wysoki mężczyzno - odpowiedziała poważnym głosem po czym oboje wybuchliśmy śmiechem.
Poszliśmy do salonu.
*Veronica*
-Słuchaj Vera my za kilka dni wyjeżdżamy w trasę . - powiedział brunet spokojnie.
-Wiedziałam, że prędzej czy później tak będzie.-powiedziałam udając twardą choć tak naprawdę miałam ochotę płakać. Ja już nie czułam , że to przyjaźń , czułam coś więcej, ale przecież znamy się kilka dni ,a czuje jakbyśmy znali się od dzieciństwa. Zastanawiałam się tylko dlaczego jest taki spokojny.
-Ty i Ashley , jedziecie z nami- uśmiechnął się szeroko ,a ja stałam wryta w niego robiąc wielkie oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie chcesz? - Leo posmutniał
Ja ,nie wahając się , rzuciłam mu się na szyje.
- Jasne , że chcę. - Jednak przypomniało mi się , że ja nie mogę jechać.
W tym momencie do domu wszedł Charls z Ashley.Przyszli do nas.
-Sory , że przeszkadzamy.
-Nie , nie przeszkadzacie- momentalnie odeszłam krok do tyłu.
- Co tam?- zapytał brunet
- Chcieliśmy spytać czy Verca już wie i się zgadza ale widzimy , że tak.
Zarumieniłam się.
Nie chciałam kryć prawdy, ale to było trudne.
Ashley powiedziała :
- To my zaczekamy na dworze.
- Okej
Kiedy Charls i Ash wyszli Leo ponownie mnie przytulił.
-Muszę ci coś powiedzieć , to bardzo ważne. - powiedziałam smutno.
-Wiesz , że możesz powiedzieć mi wszystko.
-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
I mamy 5 rozdział. Dziękujemy za tyle wyświetleń. Zapraszamy do komentowania wszystkich , którzy to przeczytają bo jest to jeden gest , a tyle motywacji .
wtorek, 12 stycznia 2016
Informacyjny ♥
Bohaterowie
Zakładka ,,Bohaterowie,, już jest więc zapraszamy , a rozdział pojawi się w czwartek lub piątek i obiecujemy , że będzie długi :)
Zakładka ,,Bohaterowie,, już jest więc zapraszamy , a rozdział pojawi się w czwartek lub piątek i obiecujemy , że będzie długi :)
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Rozdział 4 ♥ ,,This life is not a dream, what you'd expect''
Rozdział 4
*Veronica*
-Leo, podjedziemy autobusem?
- Jasne - odpowiedział Leo
- Może wiesz ,którym autobusem dojedziemy do szpitala , bo ja jestem tu od nie całych dwóch dni i nie wiem zbytnio.
- Tak, chodź szybko właśnie jedzie nasz autobus -w tej chwili chwycił mnie za rękę i zaczął biec.
Wsiedliśmy do autobusu. Leondre usiadł obok mnie i przytulił.
-Wszystko będzie dobrze- powiedział
Nic nie odpowiedziałam. Po moim policzku zleciała łza. Starłam ją tak aby Leo nie zauważył.
-Chciałbym cię lepiej poznać .Opowiesz coś o sobie?
-Nie mam zbytnio humoru ale dla mojego idola znajdę czas.-uśmiechnęłam się smutno
-Nazywam się Veronica , Kocham Bars and Melody ale to już wiesz drogi przyjacielu - zaśmiałam się lekko - mam młodszą siostrę i mam - zawahałam się
-a raczej miałam chłopaka-mój uśmiech zniknął
-Co się stało?- zapytał chłopak
-przepraszam ale nie chce o tym rozmawiać , chce to zapomnieć.
Brunet zadzwonił do Charlsa i wytłumaczył mu to co stało się w szkole . Powiedział żeby przyjechał do szpitala . Autobus się zatrzymał , a my wysiedliśmy. Szybko poszliśmy do środka i spytaliśmy , gdzie leży Szymon. Udaliśmy się do sali , w której leżał. Siedzieli przy niej moi rodzice i rodzice mojego przyjaciela. Nie mogliśmy tam wejść. Z sali wyszedł lekarz. I w tym momencie spełniły się moje wszelkie obawy.
- Szymon nie żyje. Nie udało nam się go uratować. Stracił za dużo krwi i miał krwiaka mózgu. Bardzo mi przykro.
W tym momencie wybiegłam, nie mogłam tego wytrzymać. To wszystko przeze mnie.
Pobiegłam odrazu do domu . Weszłam zdjęłam buty i poszłam na górę do swojego pokoju.
Wyjęłam żyletkę i chciałam zrobić już kreskę gdy nagle do mieszkania ktoś wbiegł.
*Leo*
Kiedy Vera wybiegła ze szpitala , pobiegłem za nią. Bałem się , że będzie chciała coś sobie zrobić. Pobiegłem za nią do jej mieszkania. Wbiegłem do jej pokoju , a tam Vera trzymała żyletkę.
- Veronica nie rób tego.
-To nie twoje życie Leondre to moje życie.- powiedziała cała we łzach.
Podszedłem bliżej.
-Nie podchodź , i tak to zrobię , ja muszę.
- Ja ci na to nie pozwolę.
-To wszytko moja wina. Gdyby nie ja on by żył.-przyłożyła żyletkę bliżej.
-Tak będzie lepiej dla nas wszystkich ..
Podszedłem do niej a ona...
No i mamy koniec rozdziału . Przepraszamy , że taki krótki ale jutro szkoła i nie miałyśmy zbytnio czasu . pamiętajcie KOMENTARZ =MOTYWACJA
Wsiedliśmy do autobusu. Leondre usiadł obok mnie i przytulił.
-Wszystko będzie dobrze- powiedział
Nic nie odpowiedziałam. Po moim policzku zleciała łza. Starłam ją tak aby Leo nie zauważył.
-Chciałbym cię lepiej poznać .Opowiesz coś o sobie?
-Nie mam zbytnio humoru ale dla mojego idola znajdę czas.-uśmiechnęłam się smutno
-Nazywam się Veronica , Kocham Bars and Melody ale to już wiesz drogi przyjacielu - zaśmiałam się lekko - mam młodszą siostrę i mam - zawahałam się
-a raczej miałam chłopaka-mój uśmiech zniknął
-Co się stało?- zapytał chłopak
-przepraszam ale nie chce o tym rozmawiać , chce to zapomnieć.
Brunet zadzwonił do Charlsa i wytłumaczył mu to co stało się w szkole . Powiedział żeby przyjechał do szpitala . Autobus się zatrzymał , a my wysiedliśmy. Szybko poszliśmy do środka i spytaliśmy , gdzie leży Szymon. Udaliśmy się do sali , w której leżał. Siedzieli przy niej moi rodzice i rodzice mojego przyjaciela. Nie mogliśmy tam wejść. Z sali wyszedł lekarz. I w tym momencie spełniły się moje wszelkie obawy.
- Szymon nie żyje. Nie udało nam się go uratować. Stracił za dużo krwi i miał krwiaka mózgu. Bardzo mi przykro.
W tym momencie wybiegłam, nie mogłam tego wytrzymać. To wszystko przeze mnie.
Pobiegłam odrazu do domu . Weszłam zdjęłam buty i poszłam na górę do swojego pokoju.
Wyjęłam żyletkę i chciałam zrobić już kreskę gdy nagle do mieszkania ktoś wbiegł.
*Leo*
Kiedy Vera wybiegła ze szpitala , pobiegłem za nią. Bałem się , że będzie chciała coś sobie zrobić. Pobiegłem za nią do jej mieszkania. Wbiegłem do jej pokoju , a tam Vera trzymała żyletkę.
- Veronica nie rób tego.
-To nie twoje życie Leondre to moje życie.- powiedziała cała we łzach.
Podszedłem bliżej.
-Nie podchodź , i tak to zrobię , ja muszę.
- Ja ci na to nie pozwolę.
-To wszytko moja wina. Gdyby nie ja on by żył.-przyłożyła żyletkę bliżej.
-Tak będzie lepiej dla nas wszystkich ..
Podszedłem do niej a ona...
No i mamy koniec rozdziału . Przepraszamy , że taki krótki ale jutro szkoła i nie miałyśmy zbytnio czasu . pamiętajcie KOMENTARZ =MOTYWACJA
niedziela, 10 stycznia 2016
Rozdział 3 ♥,, It is worth to believe that dreams come true ''
Rozdział 3
*Szymon*
Do Veronici
Ale ja chciałbym ci coś wyznać , po pierwsze chodzę do tej szkoły już dawno ale poleciałem do Polski na wakacje a po drugie ja ...
Jednak pomyślałem ,że jeszcze nie czas żeby jej o tym powiedzieć, wiedziałem ,że ma wystarczająco swoich problemów,i tak prędzej czy później dowie się o tym ,i mnie znienawidzi! Skasowałem wiadomość i nic już nie pisałem. Po chwili zmorzył mnie sen .
*Veronica*
Próbowałam zasnąć ale nic z tego. Nie mogłam zapomnieć o wszystkim co się dziś wydarzyło. To było cholernie trudne. Ciągle powtarzałam sobie ,,Dlaczego mi to zrobił?,, albo ,,Czy to ja jestem winna?,,.Z moich oczu spływały łzy.Szczere łzy , które chciały o wszystkim zapomnieć.Około godziny 4 nad ranem zasnęłam ale co z tego jak i tak musiałam wstać o 6:30 bo dziś pierwszy dzień szkoły. Do szkoły miałam na 8. Pomyślałam , że pójdę razem z Szymkiem.
Do Szymona
Idziesz ze mną do szkl?
Od Szymona
Sory ale dzisiaj raczej nie.
Zdziwiłam się ale pomyślałam ,że pewnie ma na późniejszą godzinę bo nie wiedziałam czy jest ze mną w klasie.
Wzięłam ciuchy i się przebrałam

*Leo*
-Eh.. Dziś pierwszy dzień szkoły. - powiedziałem do mojej rodzicielki. Podała mi śniadanie. Zjadłem je i się pożegnałem
-Pa mamo.
-Pa.Miłego dnia.
Wziąłem moją deskę i pojechałem do szkoły.
*Veronica*
-Wychodzę- powiedziałam do mamy po czym założyłam buty i wyszłam.
Szłam wolnym tempem , bo miałam dużo czasu , gdy nagle ktoś mnie uderzył .
krzyknęłam nie patrząc kto to:
-Ej co ty robisz pacanie! Ładnie to tak wjeżdżać kogoś deską.- powiedziałam z oburzeniem
-Przepraszam nie zauważyłem Cię. Nic się nie stało?- powiedział chłopak ale ja nawet nie chciałam na niego patrzeć.Odwróciłam głowę w drugą stronę. Usłyszałam znajomy głos ale nadal nie wiedziałam kto to był.
Po kilku przemyśleniach przypomniało mi się, że to był głos Leo mojego idola.Odwróciłam się i chciałam zobaczyć czy to on ale w tym momencie skręcił.Straciłam taką okazję , spotkałam idola i go olałam. Po chwili namysłu postanowiłam skręcić aby sprawdzić dokąd pojechał. Szłam za nim szybkim krokiem, ponieważ jechał na desce i był dość szybki. Po kilku minutach drogi zatrzymał się przed dużym domem. Byłam ciekawa. Po chwili z domu wyszedł Charlie, stałam jak słup. Nie wiedząc co mam zrobić. Byli to moi idole, stali tak blisko mnie. To było jak najpiękniejszy sen. Zanim zdążyłam się obudzić stali tuz obok mnie.
- Czy wszystko w porządku? - zapytał Leondre
- Chyba się zawiesiła - odpowiedział Charlie
Stałam wryta w ziemie prawie nie oddychając.
Ocknęłam się.
- Tak wszystko w porządku. Nie mogę uwierzyć że stoicie przede mną. To sen?
Nie mogłam się powstrzymać, zaczęłam płakać ze szczęścia łzy same spływały mi po policzkach.
- Ooo.. To takie słodkie -powiedział Leo
- Nie płacz <3- odparł Charlie
Szybko otarłam łzy
-Może podwiozę was do szkoły ? Za 10 min jest 8.-zapytał Charls
-tak
*Charlie nas podwiózł*
-dzięki- przytuliłam Charlsa i Leo
-My to się jeszcze spotkamy - Leo przytulił mnie tak mocno ze nie mogłam wyjść z uścisku.
Chciałam już odejść ale chwycił mnie za nadgarstek i powiedział ze zaprowadzi mnie do szatni
Przebrałam się i poszłam do klasy na pierwszą lekcje , nie wiedziałam gdzie poszedł Leo ,ale kiedy weszłam do klasy , mój idol siedział w jednej z ławek,
Czy to sen? Spotkałam idoli , i jeszcze jeden z nich chodzi do mojej klasy. W końcu mogę na chwile oderwać się od problemów .
W klasie zobaczyłam też Szymka .Trochę się zdziwiłam .
Po skończonej lekcji podeszli do mnie trzej chłopcy . Za nimi stal Szymon.Nie wyglądali zbyt przyjemnie,w końcu jeden rzucił do mnie
- ee ty ślicznotko,gdzie leziesz
Przestraszyłam się ale odpowiedziałam łamiącym się głosem
-Idę na lekcje..
Przełknęłam ślinę.
Jeden z nich podszedł do mnie i zaczął się do mnie dobierać,nie chciałam go pocałować wiec walnęłam go z plaskacza w twarz. Pozostali podeszli do mnie razem z moim przyjacielem ,na widok tego posmutniałam ale czułam też złość.
Jak Szymon mógł to robić , bić i poniżać innych , a ja uważałam go za przyjaciela.
Zaczeli mnie bić , jednak Szymon podszedł bliżej i krzyknął do nich
-Zostawcie ją.
Zaczęli go bić , wywalili na ziemie,kopali w brzuch, wszędzie była krew . Ostatnie słowa jakie powiedział przed tym jak stracił przytomność to:
-Veronica ja przepraszam za wszystko , ale teraz uciekaj
Zaczęłam biec nie zauważając tego że na mojej twarzy widniała rana , łzy leciały mi z oczu , nie mogłam ich powstrzymać. Nagle w korytarzu zobaczyłam Leo.
Podbiegł do mnie
Wszystko w porządku?-zapytał po czym przytulił mnie do swojej klatki piersiowej, ja nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa ale w końcu powiedziałam łamiacym się głosem
-tam.. pobito mojego przyjaciela ,stracił przytomność- łzy ponownie napłynęły mi do oczu.
Leo nie zastanawiając się pobiegł do miejsca bójki i zadzwonił po karetkę .
Karetka pojawiła się już po kilku minutach. Szymon nadal był nieprzytomny.Zabrali go do szpitala .
Chciałam tam jak najszybciej pojechać.
Leondre chciał pojechać tam ze mną ale nikt nie chciał wypuścić nas ze szkoły .
Postanowiliśmy ,ze pojedziemy tam po szkole. Ja zastanawiałam się dlaczego mój idol mi pomaga , dlaczego chce jechać ze mną do szpitala, nawet nie wie jak mam na imię.Poszliśmy do higienistki aby opatrzyła mi ranę, następnie ruszyliśmy na lekcje.
Na fizyce nauczycielka postanowiła mnie przedstawić (była to nasza wychowawczyni)
-Słuchajcie drogie dzieci ,mamy nowa uczennice w klasie,Veronice Grajkiewicz
Proszę Veronico , chodź do tablicy i opowiedz coś o sobie
-to tak , nazywam się Veronica, lubię jeździć na rolkach i na desce, mój ulubiony zespół to Bars and Melody.
Kiedy to powiedziałam Leo uśmiechnął się szeroko.
Usiadłam w ławce , siedziałam z bambino o imieniu Ashley . Mówiła mi ,ze spotkała dziś Charlsa i ,że ma takie śliczne dołeczki. Zakumplowałam się z nią trochę. Spytała czy wyjdę z nią na rolki ale nie mam humoru na takie rzeczy, przecież mój przyjaciel jest w szpitalu.
Próbowałam być zła na Szymona ale nie mogłam , to on mi pomógł , gdyby nie on to pobiliby mnie .
Na szczęście , kolejne lekcje minęły bardzo szybko i nim się obejrzałam wychodziłam ze szkoły. Wzięłam do ręki telefon , żeby sprawdzić , która godzina kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu.
-hola , hola co ty robisz.- powiedziałam oburzona.Odwróciłam się , a tam stał Leo.
Zawstydziłam się i on chyba też
-Hej , to jak idziesz odwiedzić przyjaciela?
-Tak , ale jeśli nie chcesz iść ze mną to nie musisz.
-Pójdę z tobą - uśmiechnął się do mnie
*Leo*
Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia i chyba zakochałem się w Veronice.Przy niej czuję się pewnie i wierzę , że mogę jej zaufać .Nigdy nie czułem się tak przy kimś innym ale widzę ,że coś ją gnębi i myślę , że nie chodzi tylko o dzisiejszą sytuacje.
no i mamy 3 rozdział . Mamy nadzieje ,że się podoba i zapraszamy do komentowania
KOMENTARZ = MOTYWACJAAA
Subskrybuj:
Posty (Atom)