sobota, 19 marca 2016

Bardzo ważna informacja 👑👑💟♡♡

                     Bardzo proszę przeczytajcie do końca.

Kochani nie wrócę juz do pisania na tym blogu. Bardzo przykro mi z tego powodu ale to dlatego , że nie mam na niego pomysłu.
Chciałam spróbować coś nowego bo pisanie jest dla mnie ważne. W tej chwili ja i moja koleżanka Weronika jesteśmy  trakcie pisania rozdziału do ksiazki na whattpadzie.Serdecznie na nią zapraszam i przepraszam za nieobecność.👇👇👇👇👇tu link
 " Rozdział 1  Moja historia  You want to tell me ?   . http://w.tt/1RoPmKo

piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 7 ♥,, I love , but I 'm afraid the truth,,

Rozdział 7 ♥
*Ashley*
-Słuchaj Charlie , ja mam chłopaka
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, a ja głupi robiłem sobie nadzieje . 
Charls wybiegł...
Nie powiedziałam mu całej prawdy ale bałam się.
Postanowiłam , że pójdę na piechotę do szpitala.
Kiedy szłam zobaczyłam mojego chłopaka. O nie , nie teraz. Nie chcę go spotkać w tym momencie. Odwróciłam się w inną stronę. Nagle poczułam kogoś dłoń na mojej tali. Tak to James. 
Zaczął całować mnie po szyi. Nie chciałam tego ja go nie kocham. Boję się go.
Próbowałam się wyrwać. W końcu mi się udało ,chciałam już odbiec ale złapał mnie za rękę i uderzył. Po moich wargach poleciała krew. Uciekłam . Słyszałam , że chłopak za mną krzyczał 
- Ja nie chciałem - ale nie wierzyłam mu , przecież to nie pierwszy raz. 
Szłam szybkim krokiem.W moich oczach pojawiły się łzy. Ja kocham Charliego. Co mam zrobić?
Kiedy tak szłam przed siebie zobaczyłam Charlsa. Nie chciałam żeby mnie zobaczył, ponieważ na mojej twarzy widniała krew i siniaki. Niestety blondyn mnie zobaczył. Podbiegł do mnie .
-Coś się stało?- powiedział zmartwiony.
-Wszytko okej. - szłam dalej szybkim krokiem zakrywając ręką rany.
-Ashley martwię się o ciebie. Jeśli nic do mnie nie czujesz to zrozumiem to , przecież możemy nadal być przyjaciółmi.
- Nie Charlie, właśnie chodzi o to , że ja cholernie Cie kocham. Nigdy nie czułam tego do nikogo. Ale nie możemy być razem - zatrzymałam się i powiedziałam patrząc mu prosto w oczy , a do moich oczu napływało coraz więcej łez.
Charlie nie wahając się odkrył mój policzek. 
-Kto ci to zrobił ? - powiedział z troską , chociaż widziałam , że był zdenerwowany.
-Nic się nie stało- powiedziałam , bałam się mojego chłopaka.
-Ashley , ja Cie kocham i martwię się o Ciebie - przytulił mnie
-Mój chłopak mnie uderzył , ja naprawdę go nie kocham , ale boje się go. To nie pierwszy raz kiedy to zrobił.Na początku wybaczałam mu bo byłam zaślepiona. 
-Ash , ja wszystko załatwię. 














Wiem , że ostro krótki ale miałam ostatnio dużo zadanego w szkole. Teraz już będę miała ferie więc myśle , że nadrobimy to . :*
Komentarz=MOTYWACJA

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 6 ♥ ,, We do not all go our way ''

Rozdział 6

-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
*Dzień później*
-Wszystko będzie dobrze
-Nie Leo , nic nie będzie dobrze.Za kilka dni ja ... Po prostu mnie tu już nie będzie. To koniec , nie znajdę dawcy , dlatego myślę , że lepiej żebym pojechała z wami w trasę. Chciałabym spędzić ostatnie chwilę z moimi przyjaciółmi.
Brunet nic nie mówił , a po jego policzkach spływały łzy.
Nagle poczułam silny ból. Nic nie mówiłam chłopakowi bo nie chciałam go martwić.
-Idę wytrzeć makijaż- powiedziałam , ponieważ był on rozmazany
-Okey-odpowiedział
Weszłam do toalety stanęłam przed lustrem i........

*Leondre*
Vera poszła zmyć makijaż.Nagle usłyszałem głośny dźwięk dochodzący z toalety. Pobiegłem tam najszybciej jak mogłem. I zobaczyłem..
-Cholera co robić, co robić - łzy spływały po moich policzkach
Veronica zemdlała.
Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Szybko zadzwoniłem po karetkę i jej rodziców.Karetka przyjechała po 5 minutach. Właśnie zabierają dziewczynę , którą kocham. Co z nią będzie?
Zadzwoniłem do Charlsa i Ashley i wszystko powiedziałem po czym pojechałem do szpitala. Pobiegłem do sali gdzie ją badali. 
-Co z nią jest ? - zapytałem rodzicielki Veronici
-Ból nerki narasta. Jeśli nie znajdziemy dawcy ona.. - kobieta rozpłakała się i nic więcej nie powiedziała.Przytuliłem ją i  powiedziałem , że wszystko będzie dobrze.Już postanowiłem ja...

*Veronica*
Kiedy szłam zmyć makijaż poczułam silny ból nerki nic z tym nie zrobiłam ale kiedy weszłam do pomieszczenia zemdlałam.Ból był nie do zniesienia. Myślałam , że to już koniec.Gdy już byłam w szpitalu zaczęli robić mi badania. Powiedzieli , że muszę jak najszybciej mieć przeszczep ale co z tego jeśli dawcy nie ma.

*mama Veronici*
Z sali wyszedł lekarz. 
-Jej stan się pogorszył. Jak najszybciej powinna mieć przeszczep. Zgłosił się do nas chłopiec i chcę być dawcą. Jego rodzice się zgodzili. Musi tylko pani tutaj podpisać.
-Oczywiście -teraz liczyło się dla mnie zdrowie mojej córki.
W mgnieniu oka zbadali chłopaka i wszystko było w porządku   chwile później zaczęła się operacja
Mijały godziny a ja myślałam wciąż pozytywnie
-będzie dobrze -powtarzałam w duchu
Nagle z sali wyszedł lekarz 
-wszystko się powiodło , jutro będzie można już ją odwiedzać
 To  dobrze,dziękuję panu - powiedziałam w pełni szczęśliwa 
*Veronica*
Obudziłam się i przebrałam się w ciuchy ,które przywiozła mi mama. z powrotem się położyłam.do pokoju weszła moja rodzicielka 
-cześć mamo
-Hej,Veronica słuchaj , dawcą jest Leondre
 -co- w tym momencie mnie zatkało, zrobił to dla mnie?Muszę jak najszybciej mu podziękować to dzięki niemu żyje.
-może tu przyjść Leo?
 -myśle ze tak , zaraz zapytam 
 Mama momentalnie wyszła, po  5 minut wszedł Leondre
Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę.
 -Hej mój bohaterze, dzięki tobie żyje.
-Dla ciebie wszystko-przytulił mnie mocno 
*Ashley*
Martwię się o Vere, chyba powinnam jak najszybciej pojechać do szpitala.
Zadzwonię do Charliego.
-Hej Charlie , zaraz jadę do szpitala.
-To ja po ciebie zajdę i razem pojedziemy.
-Okej
-Za 5 minut będę - rozłączył się 
tak szybko będzie? Trochę się zdziwiłam , ale faktycznie po kilku minutach usłyszałam dzwonek.Poszłam otworzyć drzwi.
-Hej Charls 
-Hej Ashley , gotowa? 
-Tak , ale muszę wziąć torebkę.
Poszłam wziąć torebkę kiedy potknęłam się i Charlie złapał mnie w ramiona , patrzył mi głęboko w oczy po czym mnie POCAŁOWAŁ?



Odepchnęłam go choć tak naprawdę chciałam, by ta chwila trwałą wiecznie ale w końcu musiałam powiedzieć mu prawdę.
-Słuchaj Charlie , ja mam chłopaka
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, a ja głupi robiłem sobie nadzieje . 
Charls wybiegł...

czwartek, 14 stycznia 2016

Rozdział 5 ♥♥ ,,To nie ta­kie pros­te spoj­rzeć, gdy się spoj­rze­niem do­tyka bólu''.

Rozdział 5 

*Leo*
Podszedłem do niej a ona wtuliła się we mnie i szepnęła;
- Ja chciałam tylko , żeby było lepiej. Nie powinnam żyć.
- Nawet tak nie mów. Jesteś wspaniałą osobą. 
- Dziękuje za wszystko.
- Nie musisz.
- Leo zastanawia mnie to dlaczego chcesz mi pomagać? Jestem zwykłą dziewczyną. Nic nie znaczę. 
-  Kłamać nie można - zaśmiałem się lekko po czym powiedziałem - Chodźmy do skate parku , musisz się trochę rozerwać. 
-Okej, ale muszę się przebrać. Poczekaj na mnie na dole.-odpowiedziała

*Veronica* 

Leondre , bardzo mnie pocieszył.Nie wiem dlaczego chce mi pomagać.Znamy się zaledwie jeden dzień, bynajmniej on mnie . Leo zaproponował żebyśmy poszli do parku , zgodziłam się, bo w sumie nie mogę cały czas użalać się nad sobą. 
Kiedy brunet poszedł na dół , wyjęłam ciuchy z szafy i się przebrałam.


Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół. 
-To co idziemy?-Zapytał
- Tak , tak tylko wezmę telefon i deskę.
Wzięłam telefon i zobaczyłam , że dostałam wiadomość . W tym momencie zawołał mnie brunet , a ja szybko chwyciłam deskę.
- Vera idziesz?
- Już lecę , lecę bo chcę - odpowiedziałam, na co chłopak wybuchł śmiechem.
Założyliśmy buty i wyszliśmy zamykając dom.
-Leo , a Twoja deska?
- Po drodze zajdziemy do mnie.
-Okej.- przypomniało mi się , że nie otworzyłam smsa, więc wyjęłam komórkę z kieszeni i chciałam już sprawdzić ale Leondre mi ją zabrał.
-Ej oddawaj.- powiedziałam oburzona.
-  5 minut bez telefonu nie możesz wytrzymać?
- Mogę, ale teraz to mi już oddaj.
-Nie oddam . - zaśmiał się
Odwróciłam głowę w drugą stronę , żeby udać obrażoną , a tak naprawdę mało nie pękłam ze śmiechu.
- Nie to nie .- powiedziałam obojętnie.
- No weź się nie obrażaj. - przytulił mnie po czym oddał mi telefon.
- No już masz.
Schowałam telefon z powrotem do kieszeni , i pojechałam deską. Brunet za mną biegł 
-No weź to nie fair.
Zatrzymałam się przed jego domem , a on podszedł , wszedł do domu i wziął deskę. 
- No teraz to możemy jechać. 
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać .

Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.


*Ashley*

Dzisiaj poznałam miłą dziewczynę. Wydawała się sympatyczna. Kiedy skończyłam  lekcje i wracałam do domu zamyślona uderzyłam w kogoś .
Myślałam o cudownych dołeczkach Charliego i o jego uśmiechu..
-Przepraszam . Zamyśliłam się.- powiedziałam patrząc w dół. 
-Nic się nie stało .-odpowiedział chłopak. Od razu podniosłam głowę i zobaczyłam kogo? Charliego
Zawstydziłam się , a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Ja naprawdę nie chciałam.
-Jest okej - uśmiechnął się szeroko.

Charls proszę nie patrz tak na mnie. Zaraz eksploduję. Z każdym twoim słowem coraz bardziej się w Tobie zakochuję.


-No to skoro tak tutaj  stoimy to może pójdziesz ze mną do skate parku?

-Ale ja.. nie umiem jeździć na desce.
-Oj tam , nauczę cię.
Chwycił mnie za rękę i pobiegł  do swojego domu po deskę.

Jego Dłonie są takie ciepłe. Jego oczy takie lśniące . On jest idealny. ehh.. Ashley wybij go sobie z głowy, on jest tylko twoim idolem.


*blisko skate parku*

*Charlie*
-Zobacz tam stoi Leo i..
-Veronica. Chodzi ze mną do klasy.-odpowiedziałam

Ashley jest idealna. Jej głos jest taki delikatny.


*Veronica*

Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać.

Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że  tu będę.


-Kto to ? - powiedział brunet

-To Alan , mój były.. chłopak .Wtedy przypomniałam sobie o smsie. Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam .
Od Alana
 Przyleciałem do ciebie. Chcę Ci wytłumaczyć . Bardzo Cię kocham. Będę w skate parku na hunter street 9
Alan

A może on nadal mnie kocha? Po co leciał , by aż tyle.

Zaczęłam wierzyć w to co napisał.

Brunet ukratkiem przeczytał wiadomość.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytał Leo , a w jego oczach widać było smutek. 
- Ja nie wiedziałam. 
Alan zaczął iść w naszym kierunku. 
Podszedł do mnie i położył ręce na mojej tali. 
- Zostaw mnie.
On nie posłuchał i wpił się w moje usta.
Nie mogłam się wyrwać był silniejszy.
Kiedy się ode mnie odkleił  walnęłam go w twarz 
-Nie chce Cie widzieć. Wyjeżdżaj jak najszybciej. Nie jestem naiwna.- powiedziałam po czym pojechałam w stronę gdzie poszedł Leondre.
W moich oczach gromadziły się łzy.

Nie dość , że mnie zranił to jeszcze pojawia się nie wiadomo skąd i robi ze mną co chce. 


W końcu dogoniłam bruneta. 
-Leo  to nie tak jak myślisz. - przytulił mnie 
- Wiem , ale nie mogłem na to patrzeć.

O co mu chodziło ? Nie mógł na to patrzeć , w dodatku  był przygnębiony ?


*Leo*

Wiem , że nie mam u niej szans. Czuje , że ona nadal go kocha.

*Ashley*

Do Leo i Veronici podszedł jakiś chłopak. Nie chcieliśmy przeszkadzać więc poszliśmy prosto do skate parku. Weszłam na deskę a Charls mnie trzymał.
Wziął mnie za nadgarstek.

O nie on zaraz zobaczy moje blizny.


-Ashley dlaczego to robiłaś?- powiedział zasmucony

-Ja..ja.. - uciekłam , spanikowałam , nie chciałam o tym mówić.
Pobiegłam od parku , usiadłam na ławce , podwinęłam kolana pod brodę. 
Zobaczyłam , że przyszedł Charlie.
-Po prostu nie znałam waszej muzyki , a byłam dręczona i wyzywana, moja siostra nie żyje .Miała 2 latka.Miałam wiele trudnych przeżyć. Nie chce o tym rozmawiać.- przytulił mnie i powiedział - Jestem przy Tobie. - Dał mi całusa w policzek .

Charlie , co ty do cholery wyprawiasz? Chcesz mnie w sobie rozkochać , choć i tak nigdy nie będziemy razem .Chcesz , żebym cierpiała bardziej niż teraz kiedy jestem przy tobie bo wiem , że nie odwzajemniasz mojego uczucia?


*Charlie*

Co ja zrobiłem? Wiem , że nie odwzajemnia mojego uczucia ale nie mogłem się powstrzymać, ona działa jak narkotyk.

-Przepraszam ja,, - zawstydziłem się 

-Okej , nic się nie stało
-Ale obiecaj mi , że nigdy więcej nie zrobisz sobie kolejnych blizn?
-Obiecuję, wiem, że źle zrobiłam.Teraz żałuję.
-Przejdziemy się?
-Pewnie.
  
*Tydzień później*
*Leondre*
Mimo , że minął tydzień, mocno zaprzyjaźniliśmy się z Veronicą. Z resztą tak samo Charlie i Ashley . Była sobota więc mieliśmy wolne od szkoły. Veronica, Charls i Ashley mieli przyjść do mnie.Pierwsza przyszła Vera. Podszedłem do drzwi i otworzyłem
-Hej krasnalu  - powiedziałem ze śmiechem.
-Hej wysoki mężczyzno - odpowiedziała poważnym głosem  po czym oboje  wybuchliśmy śmiechem.
Poszliśmy do salonu.
*Veronica*
-Słuchaj Vera my za kilka dni wyjeżdżamy w trasę . - powiedział brunet spokojnie.
-Wiedziałam, że prędzej czy później tak będzie.-powiedziałam udając twardą choć tak naprawdę miałam ochotę płakać. Ja już nie czułam , że to przyjaźń , czułam coś więcej, ale przecież znamy się kilka dni  ,a czuje jakbyśmy znali się od dzieciństwa. Zastanawiałam się tylko dlaczego jest taki spokojny.
-Ty i Ashley , jedziecie z nami- uśmiechnął się szeroko ,a ja stałam wryta w niego robiąc wielkie oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie chcesz? - Leo posmutniał
Ja ,nie wahając się , rzuciłam mu się na szyje.
- Jasne , że chcę. - Jednak przypomniało mi się , że ja nie mogę jechać.
W tym momencie do domu wszedł Charls z Ashley.Przyszli do nas.
-Sory , że przeszkadzamy.
-Nie , nie przeszkadzacie- momentalnie odeszłam krok do tyłu.
- Co tam?- zapytał brunet
- Chcieliśmy spytać czy Verca już wie i się zgadza ale widzimy , że tak.
Zarumieniłam się.
Nie chciałam kryć prawdy, ale to było trudne.
Ashley powiedziała :
- To my zaczekamy na dworze.
- Okej
Kiedy Charls i Ash wyszli Leo ponownie mnie przytulił.
-Muszę  ci coś powiedzieć , to bardzo ważne. - powiedziałam smutno.
-Wiesz , że możesz powiedzieć mi wszystko.
-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.









I mamy 5 rozdział. Dziękujemy za tyle wyświetleń. Zapraszamy do komentowania wszystkich , którzy to przeczytają bo jest to jeden gest , a tyle motywacji . 



wtorek, 12 stycznia 2016

Informacyjny ♥

                                                    Bohaterowie
Zakładka ,,Bohaterowie,, już jest więc zapraszamy , a rozdział pojawi się w czwartek lub piątek i obiecujemy , że będzie długi :)

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 4 ♥ ,,This life is not a dream, what you'd expect''

Rozdział 4 

*Veronica*
-Leo, podjedziemy autobusem?
- Jasne - odpowiedział Leo
- Może wiesz ,którym autobusem dojedziemy do szpitala , bo  ja jestem tu od nie całych dwóch dni i nie wiem zbytnio.
- Tak, chodź szybko właśnie  jedzie nasz autobus -w tej chwili chwycił mnie za rękę i zaczął biec.
Wsiedliśmy do autobusu. Leondre usiadł obok mnie i  przytulił.
-Wszystko będzie dobrze- powiedział 
Nic nie odpowiedziałam. Po moim policzku zleciała łza. Starłam ją tak aby Leo nie zauważył.
-Chciałbym cię lepiej poznać .Opowiesz coś o sobie?
-Nie mam zbytnio humoru ale dla mojego idola znajdę czas.-uśmiechnęłam się smutno 
-Nazywam się Veronica , Kocham Bars and Melody ale to już wiesz drogi przyjacielu - zaśmiałam się lekko - mam młodszą siostrę i mam  - zawahałam się
-a raczej miałam chłopaka-mój uśmiech zniknął
-Co się stało?- zapytał chłopak 
-przepraszam ale nie chce o tym rozmawiać , chce to zapomnieć. 
Brunet zadzwonił do Charlsa i  wytłumaczył mu to co stało się w szkole . Powiedział żeby przyjechał do szpitala . Autobus się zatrzymał , a my wysiedliśmy. Szybko poszliśmy do środka i spytaliśmy , gdzie leży Szymon. Udaliśmy się do  sali , w której leżał. Siedzieli przy niej  moi rodzice i rodzice mojego przyjaciela. Nie mogliśmy tam wejść. Z sali wyszedł lekarz. I w tym momencie spełniły się moje wszelkie obawy. 
- Szymon nie żyje. Nie udało nam się go uratować. Stracił za dużo krwi i miał krwiaka mózgu. Bardzo mi przykro. 
W tym momencie wybiegłam, nie mogłam tego wytrzymać. To wszystko przeze mnie.
Pobiegłam odrazu do domu . Weszłam zdjęłam buty i poszłam na górę do swojego pokoju.
Wyjęłam żyletkę i chciałam zrobić już kreskę gdy nagle do mieszkania ktoś wbiegł.


*Leo*
Kiedy Vera wybiegła ze szpitala , pobiegłem za nią. Bałem się , że będzie chciała coś sobie  zrobić. Pobiegłem za nią do jej mieszkania. Wbiegłem do jej pokoju , a tam Vera trzymała żyletkę.
- Veronica nie rób tego. 
-To nie twoje życie Leondre to moje życie.- powiedziała cała we łzach.
Podszedłem bliżej.
-Nie podchodź  , i tak to zrobię , ja muszę.
- Ja ci na to nie pozwolę.
-To wszytko moja wina. Gdyby nie ja on by żył.-przyłożyła żyletkę bliżej.
-Tak będzie lepiej dla nas wszystkich ..
Podszedłem do niej a ona...







No i mamy koniec rozdziału . Przepraszamy , że taki krótki ale jutro szkoła i nie miałyśmy zbytnio czasu . pamiętajcie KOMENTARZ =MOTYWACJA

niedziela, 10 stycznia 2016

Rozdział 3 ♥,, It is worth to believe that dreams come true ''

Rozdział 3


*Wcześniej*
*Szymon*
Do Veronici
Ale ja chciałbym ci coś wyznać , po pierwsze chodzę do tej szkoły już dawno ale poleciałem do Polski na wakacje a po drugie ja ...

Jednak pomyślałem ,że jeszcze nie czas żeby jej o tym powiedzieć, wiedziałem ,że ma wystarczająco swoich problemów,i tak prędzej czy później dowie się o tym  ,i  mnie znienawidzi! Skasowałem wiadomość i nic już nie pisałem. Po chwili zmorzył mnie sen .
*Veronica*
Próbowałam zasnąć ale nic z tego. Nie mogłam zapomnieć o wszystkim co się dziś wydarzyło. To było cholernie trudne. Ciągle powtarzałam sobie ,,Dlaczego mi to zrobił?,, albo ,,Czy to ja jestem winna?,,.Z moich oczu spływały łzy.Szczere łzy , które chciały o wszystkim zapomnieć.Około godziny 4 nad ranem zasnęłam ale co z tego jak i tak musiałam wstać o 6:30 bo dziś pierwszy dzień szkoły. Do szkoły miałam na 8. Pomyślałam , że pójdę razem z Szymkiem.
Do Szymona
Idziesz ze mną do szkl?
Od Szymona 
Sory ale dzisiaj raczej nie.
Zdziwiłam się ale pomyślałam ,że pewnie ma na późniejszą godzinę bo nie wiedziałam czy jest ze mną w klasie.
Wzięłam ciuchy i się przebrałam 

*Leo*
-Eh.. Dziś pierwszy dzień szkoły. - powiedziałem do mojej rodzicielki. Podała mi śniadanie. Zjadłem je i się pożegnałem
-Pa mamo.
-Pa.Miłego dnia.
Wziąłem moją deskę i pojechałem do szkoły.
*Veronica*
-Wychodzę- powiedziałam do mamy po czym założyłam buty i wyszłam.
Szłam wolnym tempem , bo miałam dużo czasu , gdy nagle ktoś mnie uderzył .
krzyknęłam nie patrząc kto to:
-Ej co ty robisz pacanie! Ładnie to tak wjeżdżać kogoś deską.- powiedziałam z oburzeniem
-Przepraszam nie zauważyłem Cię. Nic się nie stało?- powiedział chłopak ale ja nawet nie chciałam na niego patrzeć.Odwróciłam głowę w drugą stronę. Usłyszałam znajomy głos ale nadal nie wiedziałam kto to był.
Po kilku przemyśleniach przypomniało mi się, że to był głos  Leo mojego idola.Odwróciłam się i chciałam zobaczyć czy to on  ale w tym momencie skręcił.Straciłam taką okazję , spotkałam idola i go olałam. Po chwili namysłu postanowiłam skręcić aby sprawdzić dokąd pojechał. Szłam za nim szybkim krokiem, ponieważ jechał na desce i był dość szybki. Po kilku minutach drogi zatrzymał się przed dużym domem. Byłam ciekawa. Po chwili z domu wyszedł Charlie, stałam jak słup. Nie wiedząc co mam zrobić. Byli to moi idole, stali tak blisko mnie. To było jak najpiękniejszy sen. Zanim zdążyłam się obudzić stali tuz obok mnie.
- Czy wszystko w porządku? - zapytał Leondre
- Chyba się zawiesiła  - odpowiedział Charlie
Stałam wryta w ziemie prawie nie oddychając. 
Ocknęłam się.
- Tak wszystko w porządku. Nie mogę uwierzyć że stoicie przede mną. To sen?
Nie mogłam się powstrzymać, zaczęłam płakać ze szczęścia łzy same spływały mi po policzkach.
- Ooo.. To takie słodkie  -powiedział Leo
- Nie płacz <3- odparł Charlie
 Szybko otarłam łzy
-Może podwiozę was do szkoły ? Za 10 min jest 8.-zapytał Charls
-tak 
*Charlie nas podwiózł*
-dzięki- przytuliłam Charlsa i Leo
-My to się jeszcze spotkamy - Leo przytulił mnie tak mocno ze nie mogłam wyjść z uścisku.
Chciałam już odejść  ale chwycił mnie za nadgarstek i powiedział ze zaprowadzi mnie do szatni 
Przebrałam się i poszłam do klasy na pierwszą lekcje , nie wiedziałam gdzie poszedł Leo ,ale kiedy weszłam do klasy , mój idol siedział w jednej z ławek, 

Czy to sen? Spotkałam idoli , i jeszcze jeden z nich chodzi do mojej klasy. W końcu mogę na chwile oderwać się od  problemów .

W klasie zobaczyłam też Szymka .Trochę się zdziwiłam .
Po skończonej lekcji podeszli do mnie trzej chłopcy . Za nimi stal Szymon.Nie wyglądali zbyt przyjemnie,w końcu jeden rzucił do mnie
- ee ty ślicznotko,gdzie leziesz
Przestraszyłam się ale odpowiedziałam łamiącym się  głosem 
-Idę na lekcje..
Przełknęłam ślinę.
Jeden z nich podszedł do mnie i zaczął się do mnie dobierać,nie chciałam go pocałować wiec walnęłam go z plaskacza w twarz. Pozostali podeszli do mnie razem z moim przyjacielem ,na widok tego posmutniałam ale  czułam też złość.
Jak Szymon mógł to robić , bić i poniżać innych , a ja uważałam go za przyjaciela.
Zaczeli mnie bić , jednak Szymon podszedł bliżej i krzyknął do nich 
-Zostawcie ją.

Zaczęli  go bić  , wywalili  na ziemie,kopali w brzuch, wszędzie była krew . Ostatnie słowa jakie powiedział przed tym jak  stracił przytomność to:
-Veronica ja przepraszam za wszystko , ale teraz uciekaj 
Zaczęłam biec nie zauważając tego że na mojej twarzy widniała rana , łzy leciały mi z oczu , nie mogłam ich powstrzymać. Nagle w korytarzu zobaczyłam Leo.
Podbiegł do mnie  
Wszystko w porządku?-zapytał po czym przytulił mnie do swojej klatki piersiowej, ja nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa ale w końcu powiedziałam łamiacym się głosem
-tam.. pobito  mojego przyjaciela ,stracił przytomność- łzy ponownie napłynęły mi do oczu.
Leo nie zastanawiając się pobiegł do miejsca bójki i zadzwonił po karetkę .
Karetka pojawiła się już po kilku minutach. Szymon nadal był nieprzytomny.Zabrali go do szpitala .
Chciałam tam jak najszybciej pojechać.
Leondre chciał pojechać tam ze mną  ale nikt nie chciał wypuścić nas ze szkoły .
Postanowiliśmy ,ze pojedziemy tam po szkole. Ja zastanawiałam się  dlaczego mój idol mi pomaga , dlaczego chce jechać ze mną do szpitala, nawet nie wie jak mam na imię.Poszliśmy do higienistki aby opatrzyła mi ranę, następnie ruszyliśmy na lekcje.
 Na fizyce nauczycielka postanowiła mnie przedstawić (była to nasza wychowawczyni)
-Słuchajcie drogie dzieci ,mamy nowa uczennice w klasie,Veronice Grajkiewicz
Proszę Veronico , chodź do tablicy i opowiedz coś o sobie
-to tak , nazywam się Veronica, lubię jeździć na rolkach i na desce, mój ulubiony zespół to Bars and Melody.
Kiedy to powiedziałam Leo uśmiechnął się szeroko.
Usiadłam w ławce , siedziałam z bambino o imieniu Ashley . Mówiła mi ,ze spotkała dziś Charlsa i ,że ma takie śliczne dołeczki. Zakumplowałam się z nią trochę. Spytała czy wyjdę z nią na rolki ale nie mam humoru na takie rzeczy, przecież mój przyjaciel jest w szpitalu. 
Próbowałam być zła na Szymona ale nie mogłam , to on mi pomógł , gdyby nie on to pobiliby mnie .
Na szczęście , kolejne lekcje minęły bardzo szybko i nim się obejrzałam wychodziłam ze szkoły. Wzięłam do ręki telefon , żeby sprawdzić , która godzina kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu.
-hola , hola co ty robisz.- powiedziałam oburzona.Odwróciłam się , a tam stał Leo. 
Zawstydziłam się i on chyba też
-Hej , to jak idziesz odwiedzić przyjaciela?
-Tak , ale jeśli nie chcesz iść ze mną to nie musisz.
-Pójdę z tobą - uśmiechnął się do mnie 
*Leo*
Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia i chyba zakochałem się w Veronice.Przy niej czuję się pewnie i wierzę , że mogę jej zaufać .Nigdy nie czułem się tak przy kimś innym ale widzę ,że coś ją gnębi  i myślę , że nie chodzi tylko o dzisiejszą sytuacje.








no i  mamy 3 rozdział . Mamy nadzieje ,że się podoba i zapraszamy do komentowania
KOMENTARZ = MOTYWACJAAA


piątek, 8 stycznia 2016

rozdział 2 ♥♥ ,,Just be hopeful ''

                                                                    Rozdział 2 ♥♥ ,,Just be hopeful'

*Veronica*
Wcześniej 
 Gdy lecieliśmy nagle poczułam sztuchnięcię , obróciłam się a tam stał kto .. był moim najlepszym przyjacielem w dzieciństwie.
-Hej.Nie widzieliśmy się chyba z 5 lat- powiedziałam tuląc go do siebie.
Zaczął mnie lekko kołysać.
-wydoroślałaś  - powiedział poważnie Szymon ale po chwili wybuchliśmy śmiechem
-I ładnie wyglądasz-dodał i uśmiechnął się do mnie , co odwzajemniłam
 -ty tez niczego sobie -odpowiedziałam i zaczęłam śmiać się tak głośno ze ludzie w samolocie zwrócili nam uwagę.
Kiedy w końcu wszyscy wsiadli do samolotu , okazało się że Szymek ma miejsce kolo mnie , bardzo mnie to ucieszyło .
Szczerze Szymon był przystojny ale to mój przyjaciel. 
-ej Verca wszystko w porządku?-zapytał
(Verca) tylko on mnie tak nazywał.♥
-tak wszystko w porządku   (chociaż tak naprawdę wszystko się waliło. Powiedziałam tak ponieważ nie chciałam go martwić swoimi problemami) 
-Musimy koniecznie niedługo znów się spotkać. A tak wogle to dlaczego się przeprowadzasz??

- Mama dostała awans w pracy i musimy się przeprowadzić do większego miasta. Jeszcze kilka godzin temu strasznie mi to nie odpowiadało bo nie chciałam sie żegnać z przyjaciółmi i wszystkimi z okolicy.  Już jest okej. Napewno będe tęsknić za najlepszymi przyjaciółmi. Ale mama obiecała mi że będziemy tam przyjeżdżać by ich odwiedzać- powiedziałam po czym odwróciłam się na chwile , by wytrzeć kilka łez spływających po moim  policzku.Przypomniała mi się cała dzisiejsza sytuacja.Złe myśli powróciły.
*Szymek*
Widzę , że Veronica jest smutna. Udaję , że nie ale zawsze rozpoznam kiedy ma coś złego na myśli i się czymś przejmuję.Boje się o nią. Muszę jak najszybciej ją o to zapytać.
-Ej widzę ,że nie jest z tobą z byt dobrze, jesteś smutna i ciągle rozmyślasz. Powiedz o co chodzi , przecież mnie znasz , możesz powiedzieć mi wszystko.
-Okej. Dzisiaj miałam pożegnać się z przyjaciółmi wiec najpierw poszłam do mojej przyjaciółki.Otworzyła jej mama i mnie wpuściła. Weszłam na górę do pokoju Klaudii ,ale gdy go otworzyłam przeraziłam się .Stała tam moja przyjaciółka w ramionach mojego chłopaka Pobiegłam prosto do domu.
W tym momencie w jej oczach pojawiły się łzy.Zaczęły spływać po jej policzkach.Przytuliłem ją.
Nie wiedziałem co powiedzieć, bo sam nie wiem jak bym zareagował na takie swiństwo.
- On nie był ciebie wart, to zwykły nic nie warty dupek - odpowiedziałem 
- Masz racje! Jedyne co teraz chcę to o nim zapomnieć. I ułożyć sobie życie od nowa- na jej twarzy momentalnie pojawił się uśmiech.
*Veronica*
-Szymon chodź już wysiadamy.
-Trzeba jeszcze odebrać walizki.
-Moja mama już je odebrała. 
*wyszliśmy z samolotu*
-Verca dasz mi swój numer?-zapytał mnie mój przyjaciel.
-Pewnie- powiedziałam , a potem dałam mu numer.Dał mi całusa w policzek na pożegnanie i mnie przytulił . Obaj się zaczerwieniliśmy i ruszyliśmy w stronę swoich domów.
Okazało się , że chłopak mieszka na przeciwko mnie. 
-Eh jutro pierwszy dzień szkoły - powiedziałam dla mamy 
-Tak córeczko więc musisz się wyspać- odpowiedziała mama
Poszłam na górę do swojego nowego pokoju , w którym miałam własną toaletę. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w piżamę. Napisałam do Szymka smsa 
Do Szymona
Do jakiej szkoły będziesz chodził?
Od Szymona
 Ta szkoła znajduję się na hunter street 7 :*
Słodkich snów
Szymon 
Do Szymona
O to tam gdzie ja ,i  nawzajem :*
Od Szymona
Ale ja chciałbym ci coś wyznać , po pierwsze chodzę do tej szkoły już dawno ale poleciałem do Polski na wakacje a po drugie ja ....



Kolejny rozdział za nami , mamy nadzieję , że się spodoba .Pisany był na szybko i mało się w nim dzieje ale w następnych rozdziałach będzie akcja :* kolejny rozdział pojawi się jutro lub pojutrze :* KOMENTARZ=MOTYWACJA

czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 1 ♥♥

PRZECZYTAJ NOTKE POD ROZDZIAŁEM
Rozdział 1 
myśli pisane są pochylonymi literami 
*Veronica* -Dziś wyjeżdżamy córuś masz 2 godziny żeby pożegnać się ze znajomymi-powiedziała do mnie mama.
-Okey- powiedziałam ze smutkiem.
-tylko się nie spóźniaj bo samolot mamy za 4 godziny a trzeba jeszcze sprawdzić czy wszystko spakowane-odpowiedziała stanowczo mama po czym dała mi śniadanie. Byłam przygnębiona bo nie chciałam żegnać się z przyjaciółmi, bałam się że tam gdzie się przeprowadzamy nie znajdę sobie takich wiernych i wspierających przyjaciół, najbardziej bałam się rozstania z moim chłopakiem.Bardzo go kocham. Postanowiłam , że najpierw pójdę do mojej przyjaciółki. Powiadomiłam rodzicielkę ,że wychodzę i kilka minut potem byłam już pod domem Klaudii. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi mama mojej przyjaciółki .
-Dzień dobry.Klaudia jest na górze w swoim pokoju- powiedziała rodzicielka dziewczyny i czym prędzej wpuściła mnie do środka.
-Dzień dobry- odpowiedziałam i pobiegłam do pokoju mojej najlepszej koleżanki, to co tam zobaczyłam zabiło mnie od środka.Stała tam moja najwierniejsza siostra w ramionach mojego chłopaka. Wybiegłam z domu dziewczyny tak aby rodzicielka Klaudii tego nie zauważyła. Alan biegł za mną ale ja byłam szybsza.Biegłam ile tchu . Łzy same spływały mi po policzkach. Postanowiłam wrócić do domu. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Weszłam do domu trzasnęłam drzwiami i zamknęłam się w swoim pokoju. Mama próbowała coś zrobić ale się jej nie udało. Wszelkie krzyki typu ,,Otwórz proszę,, to nic nie dawało . W tej chwili chciałam być sama , przemyśleć to co się stało i co mam z tym zrobić. Tak,już wiedziałam co będzie najlepsze.Wyciągnęłam żyletkę i już chciałam to zrobić ale pomyślałam ,może jeszcze nie czas na to , może wszystko się poukłada.
*mama Veronicki*
Co się z nią stało.Boje się o nią a ona nie chce nic powiedzieć.Co mam zrobić, jak mam o tym myśleć , to wszystko mnie przeraża.
*Veronica*
Przed wyjazdem spędziłam 3 godziny nad swoimi przemyśleniami. Nie mogłam zrozumieć jak mogli mi to zrobić przecież tak bardzo go kochałam. Chyba byłam zaślepiona , przecież to nie pierwszy raz kiedy mnie zranił.Kiedyś uderzył mnie w policzek , a potem w brzuch , kiedy powiedziałam , że jest tylko zwykłym kobieciarzem. Wybaczyłam mu ,ale teraz to koniec , natychmiast z nim zerwę.
Do Alana
Ufałam Ci ,a ty przy każdej lepszej okazji liżesz się z dziewczynami.Jesteś dupkiem i tyle. Z nami koniec. Dla swojej nowej ,,dziewczyny.,, powiedz , żeby do mnie nie pisała bo to denerwuję .
Od Alana
Kochanie to nie tak , wybacz mi , to ona się do mnie klei , uwierz kocham cię.
Do Alana Z nami koniec nie wyobrażaj sobie za wiele bo i tak Ci nie wybaczę ,a po drugie i tak...
Wysłałam nie dokończonego smsa , gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Poszłam do drzwi ale gdy je otworzyłam ujrzałam ,kogoś kto przed chwilą złamał mi serce.
-Hej Vera możemy pogadać.-powiedział do mnie Alan myśląc , że jestem naiwna i trzymając w rękach bukiet róż.
-Nie mamy o czym sukinsynie- odpowiedziałam , a łza spłynęła mi po policzku.Szybko otarłam ją rękawem aby jej nie zauważył .Rękę zacisnęłam w pięść tak, że paznokcie wbijały mi się w skórę.
-Wyjeżdżam- powiedziałam po czym zatrzasnęłam przed nim drzwi.
Pobiegłam na górę do pokoju po czym odczytałam smsa.
Od Alana 
Nie wyjeżdżaj , kocham Cię.Zrób to dla nas <3 Albo zrób to dla mnie
Do Alana
Nas nie ma, a jakbym miała robić to dla ciebie to bym prędzej wyjechała .
Do nie zobaczenia.
Wysłałam wiadomość , a później poszłam do pokoju po walizkę, była już dokładnie spakowana .
-Vera jedziemy na lotnisko , schodź na dół- krzyknęła mama.
-Przyjdę za 10 min bo muszę się przebrać- odpowiedziałam po czym ubrałam się w ciuchy
Gotowa zeszłam do mamy z walizką .
-Wsiadaj do samochodu jedziemy na lotnisko-powiedziała moja rodzicielka
- Okey
-Nie denerwuj się wszystko będzie okej
-Wiem i.. zerwałam z Alanem
-Od początku wiedziałam . że to nie jest dobry chłopak dla ciebie , ale naprawdę nie przejmuj się kochanie, wszystko się poukłada, on nie był ciebie wart.- mama mnie przytuliła ,a potem razem wsiadłyśmy do samochodu.
*na lotnisku*
-Ciesze się , że chociaż nie będę widywała Alana.-powiedziałam do mojej rodzicielki
*wsiadłyśmy do samolotu*
Myśli Verymam nadzieje , że wszystko się poukłada , on jest zwykłym dupkiem , kobieciarz , już nic dla mnie nie znaczy , tylko muzyka BAM  może mi pomóc.Wzięłam moje słuchawki i włączyłam moją ulubioną playliste.
Najpierw włączyła się piosenka stay strong . Kocham wszystkie ich piosenki ale ta do mnie przemawia najbardziej . Te słowa....... Gdy lecieliśmy nagle poczułam sztuchnięcie , obróciłam się a tam stał ktoś kto...


No i mamy pierwszy rozdział , trochę napracowałyśmy się z Natalką żeby go napisać , to nasz pierwszy blog więc prosimy o wyrozumiałość .
KOMENTARZ=MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA

Witajcie

                                                      

Witajcie

Ogólnie na tym blogu będziemy pisały fanfiction o BAM , mamy nadzieje ze wam się spodoba , jest to nasz pierwszy blog wiec możecie pisać w komentarzach pod rozdziałami co możemy zmienić , wszyscy którzy to przeczytają prosimy o komentarz żeby wiedzieć ile was jest.Chciałam jeszcze dodać ,że pierwszy rozdział pojawi sie dzisiaj lub jutro.