Rozdział 5
*Leo*
Podszedłem do niej a ona wtuliła się we mnie i szepnęła;
- Ja chciałam tylko , żeby było lepiej. Nie powinnam żyć.
- Nawet tak nie mów. Jesteś wspaniałą osobą.
- Dziękuje za wszystko.
- Nie musisz.
- Leo zastanawia mnie to dlaczego chcesz mi pomagać? Jestem zwykłą dziewczyną. Nic nie znaczę.
- Kłamać nie można - zaśmiałem się lekko po czym powiedziałem - Chodźmy do skate parku , musisz się trochę rozerwać.
-Okej, ale muszę się przebrać. Poczekaj na mnie na dole.-odpowiedziała
*Veronica*
Leondre , bardzo mnie pocieszył.Nie wiem dlaczego chce mi pomagać.Znamy się zaledwie jeden dzień, bynajmniej on mnie . Leo zaproponował żebyśmy poszli do parku , zgodziłam się, bo w sumie nie mogę cały czas użalać się nad sobą.
Kiedy brunet poszedł na dół , wyjęłam ciuchy z szafy i się przebrałam.

Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół.
-To co idziemy?-Zapytał
- Tak , tak tylko wezmę telefon i deskę.
Wzięłam telefon i zobaczyłam , że dostałam wiadomość . W tym momencie zawołał mnie brunet , a ja szybko chwyciłam deskę.
- Vera idziesz?
- Już lecę , lecę bo chcę - odpowiedziałam, na co chłopak wybuchł śmiechem.
Założyliśmy buty i wyszliśmy zamykając dom.
-Leo , a Twoja deska?
- Po drodze zajdziemy do mnie.
-Okej.- przypomniało mi się , że nie otworzyłam smsa, więc wyjęłam komórkę z kieszeni i chciałam już sprawdzić ale Leondre mi ją zabrał.
-Ej oddawaj.- powiedziałam oburzona.
- 5 minut bez telefonu nie możesz wytrzymać?
- Mogę, ale teraz to mi już oddaj.
-Nie oddam . - zaśmiał się
Odwróciłam głowę w drugą stronę , żeby udać obrażoną , a tak naprawdę mało nie pękłam ze śmiechu.
- Nie to nie .- powiedziałam obojętnie.
- No weź się nie obrażaj. - przytulił mnie po czym oddał mi telefon.
- No już masz.
Schowałam telefon z powrotem do kieszeni , i pojechałam deską. Brunet za mną biegł
-No weź to nie fair.
Zatrzymałam się przed jego domem , a on podszedł , wszedł do domu i wziął deskę.
- No teraz to możemy jechać.
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać .
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
*Ashley*
Dzisiaj poznałam miłą dziewczynę. Wydawała się sympatyczna. Kiedy skończyłam lekcje i wracałam do domu zamyślona uderzyłam w kogoś .
Myślałam o cudownych dołeczkach Charliego i o jego uśmiechu..
-Przepraszam . Zamyśliłam się.- powiedziałam patrząc w dół.
-Nic się nie stało .-odpowiedział chłopak. Od razu podniosłam głowę i zobaczyłam kogo? Charliego
Zawstydziłam się , a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Ja naprawdę nie chciałam.
-Jest okej - uśmiechnął się szeroko.
Charls proszę nie patrz tak na mnie. Zaraz eksploduję. Z każdym twoim słowem coraz bardziej się w Tobie zakochuję.
-No to skoro tak tutaj stoimy to może pójdziesz ze mną do skate parku?
-Ale ja.. nie umiem jeździć na desce.
-Oj tam , nauczę cię.
Chwycił mnie za rękę i pobiegł do swojego domu po deskę.
Jego Dłonie są takie ciepłe. Jego oczy takie lśniące . On jest idealny. ehh.. Ashley wybij go sobie z głowy, on jest tylko twoim idolem.
*blisko skate parku*
*Charlie*
-Zobacz tam stoi Leo i..
-Veronica. Chodzi ze mną do klasy.-odpowiedziałam
Ashley jest idealna. Jej głos jest taki delikatny.
*Veronica*
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać.
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
-Kto to ? - powiedział brunet
-To Alan , mój były.. chłopak .Wtedy przypomniałam sobie o smsie. Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam .
Od Alana
Przyleciałem do ciebie. Chcę Ci wytłumaczyć . Bardzo Cię kocham. Będę w skate parku na hunter street 9
Alan
A może on nadal mnie kocha? Po co leciał , by aż tyle.
Zaczęłam wierzyć w to co napisał.
Brunet ukratkiem przeczytał wiadomość.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytał Leo , a w jego oczach widać było smutek.
- Ja nie wiedziałam.
Alan zaczął iść w naszym kierunku.
Podszedł do mnie i położył ręce na mojej tali.
- Zostaw mnie.
On nie posłuchał i wpił się w moje usta.
Nie mogłam się wyrwać był silniejszy.
Kiedy się ode mnie odkleił walnęłam go w twarz
-Nie chce Cie widzieć. Wyjeżdżaj jak najszybciej. Nie jestem naiwna.- powiedziałam po czym pojechałam w stronę gdzie poszedł Leondre.
W moich oczach gromadziły się łzy.
Nie dość , że mnie zranił to jeszcze pojawia się nie wiadomo skąd i robi ze mną co chce.
W końcu dogoniłam bruneta.
-Leo to nie tak jak myślisz. - przytulił mnie
- Wiem , ale nie mogłem na to patrzeć.
O co mu chodziło ? Nie mógł na to patrzeć , w dodatku był przygnębiony ?
*Leo*
Wiem , że nie mam u niej szans. Czuje , że ona nadal go kocha.
*Ashley*
Do Leo i Veronici podszedł jakiś chłopak. Nie chcieliśmy przeszkadzać więc poszliśmy prosto do skate parku. Weszłam na deskę a Charls mnie trzymał.
Wziął mnie za nadgarstek.
O nie on zaraz zobaczy moje blizny.
-Ashley dlaczego to robiłaś?- powiedział zasmucony
-Ja..ja.. - uciekłam , spanikowałam , nie chciałam o tym mówić.
Pobiegłam od parku , usiadłam na ławce , podwinęłam kolana pod brodę.
Zobaczyłam , że przyszedł Charlie.
-Po prostu nie znałam waszej muzyki , a byłam dręczona i wyzywana, moja siostra nie żyje .Miała 2 latka.Miałam wiele trudnych przeżyć. Nie chce o tym rozmawiać.- przytulił mnie i powiedział - Jestem przy Tobie. - Dał mi całusa w policzek .
Charlie , co ty do cholery wyprawiasz? Chcesz mnie w sobie rozkochać , choć i tak nigdy nie będziemy razem .Chcesz , żebym cierpiała bardziej niż teraz kiedy jestem przy tobie bo wiem , że nie odwzajemniasz mojego uczucia?
*Charlie*
Co ja zrobiłem? Wiem , że nie odwzajemnia mojego uczucia ale nie mogłem się powstrzymać, ona działa jak narkotyk.
-Przepraszam ja,, - zawstydziłem się
-Okej , nic się nie stało
-Ale obiecaj mi , że nigdy więcej nie zrobisz sobie kolejnych blizn?
-Obiecuję, wiem, że źle zrobiłam.Teraz żałuję.
-Przejdziemy się?
-Pewnie.
*Tydzień później*
*Leondre*
Mimo , że minął tydzień, mocno zaprzyjaźniliśmy się z Veronicą. Z resztą tak samo Charlie i Ashley . Była sobota więc mieliśmy wolne od szkoły. Veronica, Charls i Ashley mieli przyjść do mnie.Pierwsza przyszła Vera. Podszedłem do drzwi i otworzyłem
-Hej krasnalu - powiedziałem ze śmiechem.
-Hej wysoki mężczyzno - odpowiedziała poważnym głosem po czym oboje wybuchliśmy śmiechem.
Poszliśmy do salonu.
*Veronica*
-Słuchaj Vera my za kilka dni wyjeżdżamy w trasę . - powiedział brunet spokojnie.
-Wiedziałam, że prędzej czy później tak będzie.-powiedziałam udając twardą choć tak naprawdę miałam ochotę płakać. Ja już nie czułam , że to przyjaźń , czułam coś więcej, ale przecież znamy się kilka dni ,a czuje jakbyśmy znali się od dzieciństwa. Zastanawiałam się tylko dlaczego jest taki spokojny.
-Ty i Ashley , jedziecie z nami- uśmiechnął się szeroko ,a ja stałam wryta w niego robiąc wielkie oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie chcesz? - Leo posmutniał
Ja ,nie wahając się , rzuciłam mu się na szyje.
- Jasne , że chcę. - Jednak przypomniało mi się , że ja nie mogę jechać.
W tym momencie do domu wszedł Charls z Ashley.Przyszli do nas.
-Sory , że przeszkadzamy.
-Nie , nie przeszkadzacie- momentalnie odeszłam krok do tyłu.
- Co tam?- zapytał brunet
- Chcieliśmy spytać czy Verca już wie i się zgadza ale widzimy , że tak.
Zarumieniłam się.
Nie chciałam kryć prawdy, ale to było trudne.
Ashley powiedziała :
- To my zaczekamy na dworze.
- Okej
Kiedy Charls i Ash wyszli Leo ponownie mnie przytulił.
-Muszę ci coś powiedzieć , to bardzo ważne. - powiedziałam smutno.
-Wiesz , że możesz powiedzieć mi wszystko.
-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
I mamy 5 rozdział. Dziękujemy za tyle wyświetleń. Zapraszamy do komentowania wszystkich , którzy to przeczytają bo jest to jeden gest , a tyle motywacji .
-Okej, ale muszę się przebrać. Poczekaj na mnie na dole.-odpowiedziała
*Veronica*
Leondre , bardzo mnie pocieszył.Nie wiem dlaczego chce mi pomagać.Znamy się zaledwie jeden dzień, bynajmniej on mnie . Leo zaproponował żebyśmy poszli do parku , zgodziłam się, bo w sumie nie mogę cały czas użalać się nad sobą.
Kiedy brunet poszedł na dół , wyjęłam ciuchy z szafy i się przebrałam.

Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół.
-To co idziemy?-Zapytał
- Tak , tak tylko wezmę telefon i deskę.
Wzięłam telefon i zobaczyłam , że dostałam wiadomość . W tym momencie zawołał mnie brunet , a ja szybko chwyciłam deskę.
- Vera idziesz?
- Już lecę , lecę bo chcę - odpowiedziałam, na co chłopak wybuchł śmiechem.
Założyliśmy buty i wyszliśmy zamykając dom.
-Leo , a Twoja deska?
- Po drodze zajdziemy do mnie.
-Okej.- przypomniało mi się , że nie otworzyłam smsa, więc wyjęłam komórkę z kieszeni i chciałam już sprawdzić ale Leondre mi ją zabrał.
-Ej oddawaj.- powiedziałam oburzona.
- 5 minut bez telefonu nie możesz wytrzymać?
- Mogę, ale teraz to mi już oddaj.
-Nie oddam . - zaśmiał się
Odwróciłam głowę w drugą stronę , żeby udać obrażoną , a tak naprawdę mało nie pękłam ze śmiechu.
- Nie to nie .- powiedziałam obojętnie.
- No weź się nie obrażaj. - przytulił mnie po czym oddał mi telefon.
- No już masz.
Schowałam telefon z powrotem do kieszeni , i pojechałam deską. Brunet za mną biegł
-No weź to nie fair.
Zatrzymałam się przed jego domem , a on podszedł , wszedł do domu i wziął deskę.
- No teraz to możemy jechać.
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać .
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
*Ashley*
Dzisiaj poznałam miłą dziewczynę. Wydawała się sympatyczna. Kiedy skończyłam lekcje i wracałam do domu zamyślona uderzyłam w kogoś .
Myślałam o cudownych dołeczkach Charliego i o jego uśmiechu..
-Przepraszam . Zamyśliłam się.- powiedziałam patrząc w dół.
-Nic się nie stało .-odpowiedział chłopak. Od razu podniosłam głowę i zobaczyłam kogo? Charliego
Zawstydziłam się , a na moich policzkach ukazały się rumieńce.
-Ja naprawdę nie chciałam.
-Jest okej - uśmiechnął się szeroko.
Charls proszę nie patrz tak na mnie. Zaraz eksploduję. Z każdym twoim słowem coraz bardziej się w Tobie zakochuję.
-No to skoro tak tutaj stoimy to może pójdziesz ze mną do skate parku?
-Ale ja.. nie umiem jeździć na desce.
-Oj tam , nauczę cię.
Chwycił mnie za rękę i pobiegł do swojego domu po deskę.
Jego Dłonie są takie ciepłe. Jego oczy takie lśniące . On jest idealny. ehh.. Ashley wybij go sobie z głowy, on jest tylko twoim idolem.
*blisko skate parku*
*Charlie*
-Zobacz tam stoi Leo i..
-Veronica. Chodzi ze mną do klasy.-odpowiedziałam
Ashley jest idealna. Jej głos jest taki delikatny.
*Veronica*
Pojechaliśmy na deskach ale kiedy byliśmy przy skate parku zobaczyłam...
- O nie , tylko nie on , Leo zawracamy. Proszę ,nie chce go spotkać.
Skąd on się tu wziął, i skąd wiedział ,że tu będę.
-Kto to ? - powiedział brunet
-To Alan , mój były.. chłopak .Wtedy przypomniałam sobie o smsie. Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam .
Od Alana
Przyleciałem do ciebie. Chcę Ci wytłumaczyć . Bardzo Cię kocham. Będę w skate parku na hunter street 9
Alan
A może on nadal mnie kocha? Po co leciał , by aż tyle.
Zaczęłam wierzyć w to co napisał.
Brunet ukratkiem przeczytał wiadomość.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytał Leo , a w jego oczach widać było smutek.
- Ja nie wiedziałam.
Alan zaczął iść w naszym kierunku.
Podszedł do mnie i położył ręce na mojej tali.
- Zostaw mnie.
On nie posłuchał i wpił się w moje usta.
Nie mogłam się wyrwać był silniejszy.
Kiedy się ode mnie odkleił walnęłam go w twarz
-Nie chce Cie widzieć. Wyjeżdżaj jak najszybciej. Nie jestem naiwna.- powiedziałam po czym pojechałam w stronę gdzie poszedł Leondre.
W moich oczach gromadziły się łzy.
Nie dość , że mnie zranił to jeszcze pojawia się nie wiadomo skąd i robi ze mną co chce.
W końcu dogoniłam bruneta.
-Leo to nie tak jak myślisz. - przytulił mnie
- Wiem , ale nie mogłem na to patrzeć.
O co mu chodziło ? Nie mógł na to patrzeć , w dodatku był przygnębiony ?
*Leo*
Wiem , że nie mam u niej szans. Czuje , że ona nadal go kocha.
*Ashley*
Do Leo i Veronici podszedł jakiś chłopak. Nie chcieliśmy przeszkadzać więc poszliśmy prosto do skate parku. Weszłam na deskę a Charls mnie trzymał.
Wziął mnie za nadgarstek.
O nie on zaraz zobaczy moje blizny.
-Ashley dlaczego to robiłaś?- powiedział zasmucony
-Ja..ja.. - uciekłam , spanikowałam , nie chciałam o tym mówić.
Pobiegłam od parku , usiadłam na ławce , podwinęłam kolana pod brodę.
Zobaczyłam , że przyszedł Charlie.
-Po prostu nie znałam waszej muzyki , a byłam dręczona i wyzywana, moja siostra nie żyje .Miała 2 latka.Miałam wiele trudnych przeżyć. Nie chce o tym rozmawiać.- przytulił mnie i powiedział - Jestem przy Tobie. - Dał mi całusa w policzek .
Charlie , co ty do cholery wyprawiasz? Chcesz mnie w sobie rozkochać , choć i tak nigdy nie będziemy razem .Chcesz , żebym cierpiała bardziej niż teraz kiedy jestem przy tobie bo wiem , że nie odwzajemniasz mojego uczucia?
*Charlie*
Co ja zrobiłem? Wiem , że nie odwzajemnia mojego uczucia ale nie mogłem się powstrzymać, ona działa jak narkotyk.
-Przepraszam ja,, - zawstydziłem się
-Okej , nic się nie stało
-Ale obiecaj mi , że nigdy więcej nie zrobisz sobie kolejnych blizn?
-Obiecuję, wiem, że źle zrobiłam.Teraz żałuję.
-Przejdziemy się?
-Pewnie.
*Tydzień później*
*Leondre*
Mimo , że minął tydzień, mocno zaprzyjaźniliśmy się z Veronicą. Z resztą tak samo Charlie i Ashley . Była sobota więc mieliśmy wolne od szkoły. Veronica, Charls i Ashley mieli przyjść do mnie.Pierwsza przyszła Vera. Podszedłem do drzwi i otworzyłem
-Hej krasnalu - powiedziałem ze śmiechem.
-Hej wysoki mężczyzno - odpowiedziała poważnym głosem po czym oboje wybuchliśmy śmiechem.
Poszliśmy do salonu.
*Veronica*
-Słuchaj Vera my za kilka dni wyjeżdżamy w trasę . - powiedział brunet spokojnie.
-Wiedziałam, że prędzej czy później tak będzie.-powiedziałam udając twardą choć tak naprawdę miałam ochotę płakać. Ja już nie czułam , że to przyjaźń , czułam coś więcej, ale przecież znamy się kilka dni ,a czuje jakbyśmy znali się od dzieciństwa. Zastanawiałam się tylko dlaczego jest taki spokojny.
-Ty i Ashley , jedziecie z nami- uśmiechnął się szeroko ,a ja stałam wryta w niego robiąc wielkie oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie chcesz? - Leo posmutniał
Ja ,nie wahając się , rzuciłam mu się na szyje.
- Jasne , że chcę. - Jednak przypomniało mi się , że ja nie mogę jechać.
W tym momencie do domu wszedł Charls z Ashley.Przyszli do nas.
-Sory , że przeszkadzamy.
-Nie , nie przeszkadzacie- momentalnie odeszłam krok do tyłu.
- Co tam?- zapytał brunet
- Chcieliśmy spytać czy Verca już wie i się zgadza ale widzimy , że tak.
Zarumieniłam się.
Nie chciałam kryć prawdy, ale to było trudne.
Ashley powiedziała :
- To my zaczekamy na dworze.
- Okej
Kiedy Charls i Ash wyszli Leo ponownie mnie przytulił.
-Muszę ci coś powiedzieć , to bardzo ważne. - powiedziałam smutno.
-Wiesz , że możesz powiedzieć mi wszystko.
-Mam chorą nerkę. Nie mogę jechać. Czekam na dawcę ale do tej pory nikt się nie znalazł.- Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
I mamy 5 rozdział. Dziękujemy za tyle wyświetleń. Zapraszamy do komentowania wszystkich , którzy to przeczytają bo jest to jeden gest , a tyle motywacji .
Rozdział jest ekstra. Chorą nerke? Ona musi jechać z Leo. I mam nadzieję że tak będzie. Czekam na nexta, oby szybko!. Zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńonmyminditsyou.blogspot.com
Dziękujemy , zobaczymy czy pojedzie , to się okaże w następnym rozdziale :* Napewno zajrzymy także na twoj blog :*
UsuńCudoo *-* nie mogę się już doczekać nexta ;)
OdpowiedzUsuńSuper *.* czekam na nexta kiedy dodasz ??
OdpowiedzUsuńidę jutro to szkoły (tak w sobotę XD ) więc jeszcze nie wiem ;)
UsuńŚwietne ❤ Boszz, szybko pisz nexta noo ❤ kocham :* w wolnej chwili zapraszam do mnie ❤ ijustwannabewithyougirl.blogspot.com
OdpowiedzUsuń